pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 17 marca 2016

 

43!

tort na sniadanie to jest to! w otoczeniu najbardziej czadowej, najglosniejszej i najbardziej psotnej ekipy w okolicy :

43

i w klasie tez bylo "happy birthday" i sie az wzruszylam :)

43

 

wszystko jest tak po prostu najlepiej i najlepiej i jeszcze raz najlepiej jak moze byc. dom, dzieci, maz, szkola, przyjaciele, osiedle, sasiedzi, rower, pogoda, psy - no naprawde wszystko. co tam, ze czasem mam ochote dzieci pozaklejac tasma a meza zapisac na kolonizacje Marsa... i tak jest dobrze :)

w przedszkolu Eliego (i after school clubie dziewczyn), zaczelismy wolontariacki projekt ogrodniczy. jako Neighbourhood Association szykujemy platforme na FB i pare atrakcji - na przyklad Family Sport Day. na praktykach zawodowych w Youth Clubie jest superowo i sie integruje z mlodzieza i lokalesami. sasiadow odkrywamy naprawde fajowych i zycie towarzyskie kwitnie - i nasze i dzieciakow. tym bardziej, ze wiosna i cieplej i zabawy na osiedlu maja sie coraz lepiej.... zamierzam zrobic jakis wyswietlacz, a informacja CZY i KTO jest aktualnie w naszym domu, bo czasm mam wrazenie, mnie trafi! 

*****

tamto byla czesc pisana jeszcze w szkole, a teraz na koncowce imprezy dopisuje.

bardzo, bardzo byly udane te rodziny 2x21+1 ;)

goscie, prezenty, impreza, jupiii!

dbrnc :D

niedziela, 21 lutego 2016

co za weekend! zaiste - godzien calego ubieglego tygodnia. caly ow tydzien mialam ferie, ale dzieciaki tylko czwartek/piatek. dziwnie tak, w domu byc z rana, calkiem bez dzieci! a do tego w sobote wieczorem rodzice WYSZLI! calkiem sami! a dzieci zostaly z urocza nastoletnia sasiadka! wrocilismy kolo 1 i wszyscy przezyli! niesamowite :) a do tego dzisiaj ELi poszedl na sleepover do brata i znowu ciszej w domu i pusciej i jakos tak.... 

wiec moze cos napisze. nastepna prace. ot, tak, dla urozmaicenia :)

a! wiosna, wiecie?!

sciskam :)

czwartek, 04 lutego 2016

tlusty czwartek chudej Kaski :) zjadlam jednego paczka. gluten, cukier i sztuczne tluszcze - niestety przepyszne ;)

jak przystalo na studentke - imam sie zajec dorywczych i dzis pierwszy raz w zyciu sprzatalam za pieniadze. ja - ta co nienawidzi sprzatac. ale motywacja finansowa robi swoje ;)

wiosna w powietrzu i zabi skrzek w pobliskim bajorku. zdecydowanie wiosna. wraz z wiosna chore dzieci w domu. tak naprawde chore. kaszle, smarki, goraczki, nocne wstawania i w ogole kolomyja. 

a poza tym calkiem dobrze jest. u nas przynajmniej, bo na swiecie jakby troche mniej... IRLANDIO! jakze sie ciesze, ze jestes na koncu swiata!...

a teraz wracam do pisania <3

piątek, 22 stycznia 2016

w sumie to kwintesencja mojego aktualnego zycia jest w komentarzu do kolezanki po fachu /hehe, tak sie nieskronie ustawie z nia w jednym rzedzie, ze niby my, blogerki, ale tez troche rekiny irlandziej socjologii. hehe, przyczepilo sie toto do statku i krzyczy - plyniemy!/

w sumie to wlanie tak wyglada. zaraz lece do mojego Youth Clubu - Pamela, menagerka, zorganizowala Craft Night i bedziemy cos tworzyc. a ostatnio prowdzilam zajecia z chopakami 11-12 lat i pieklismy pizze - ale od poczatku, od wyrabiania ciasta drozdzowego. dla nas nic wielkiego, a dla nich wielka LAL i packanie sie i zabawa i ciekawosc i nauka. przy okazji pogadanka o zdrowym jedzeniu.

ale nalepsze, ze Ruti ma za chwilke urodziny! niech mnie kule bija - dziewiate! 9! jakze to, juz?! panna rosnie przeurocza, chociaz humorki zaczyna miewac godne nastolatki. reszta tez rosnie i kwitnie i az sie nie moge nadziwic, ze to moje, takie piekne i madre. najstarszy mieszka z dziewczyna i pracuja. on odklada na studia, bo tak wyszlo, ze granta nie dostal a uczyc dalej sie chce. wpadaja do nas czasem na obiad czy kolacje czy na wino i wyglupy. jest naprawde  dobrze. 

jedyne, co doskwiera, to krotkosc finansowa. ale nie jest zle. wprawdzie samochod sie sypie i na meble na razie nie ma, ale wszystko co mamy to i tak o niebo wiecej, niz moglby mi oferowac moj kraj. wiec doceniam i sie ciesze. i zycze kazdemu na swiecie bezpiecznego domu, pelnej miski i zdrowej rodziny.

i takim to zyczliwym akcentem zakoncze na razie. zycie czeka!

niedziela, 10 stycznia 2016

a kuku!

prokrastynuje...

mam pisac na temat "plan osobistego rozwoju" i utknelam. deadline w czwartek i jeszcze nie panikuje. no ale golabki, spacery i kokoszenie sie z dzieciakami przeciez nie moglo czekac...

Kot Kotlet, najlepszy ze wszystkich kotow, odszedl z tego swiata. posadzilismy na nim jakis uroczo kwitnacy kwiatek i tak leczymy zalobe. smutno...

a poza tym 2016 sie zaczal. mam przeczucie, ze bedzie wazny i trudny. dwatysiacepietnasty finalnie mnie pozytywnie wstrznasnal, chociaz poczatkowo sie nie zanosilo... a teraz bedziemy kontynuowac. pozytywy i wstrzasy. na wszystkich poziomach.

trzymacie sie jakos? bo ja chwilami ledwie, ale generalnie pionowo i do przodu. 

koniec spychologi. wez sie Kasko!