pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 05 maja 2016

niniejszym zdalam egzamin. najprawdopodobniej :) bo wyniki kiedystam ;) trudny nie byl, wiekszosc tego po prostu wiedza ogolna na temat niepelnosprawnosci umyslowych, ale po angielsku! oczywiscie w pierwszym odruchu paniki nawet zapomialam co znaczy ADHD.... ale juz, napisane i poszlooooo! 

tadam, mama ma wakacje! praktyki zawodowe najprawdopodobniej bede miec tu Ballybeg CDP, ale jeszcze czekam na ostateczna odpowiedz...

wczoraj za to uslyszalam jeden z komplementow mojego zycia :)

jak ide z psami na spacer (psacer - po naszemu), zwykle wolam swoje dzieciaki a one wolaja inne dzieciaki i po uzyskaniu zgody rodzicow - ide na dzikie pole z calym stadem. czasem idzie ze mna w sumie z 10 mlodocianych mieszkancow naszego osiedla! skaczemy po kupach gruzu, wspinamy sie na sterte cementowych rur, bawimy sie w chowanego w krzakach -  jest czadowo. wczoraj Sandra mi powiedziala: "od kiedy sie wprowadziliscie na nasze osiedle to jest superowo! ciagle jest cos nowego do robienia" wiec rozeslalam grupe moich pomocnikow do samodzielnego roznoszenia ulotek (ja wrocilam do nauki), a dzieciaki, dumne i wazne jak maggi w zupie - powrzucaly mieszkancom zaproszenie na sobotnie WIELKIE SPRZATANIE :)

bo tak sie stalo, ze oficjalnie jestem prezesem NA :) awansowalam sie z Miecki na samego Stanislawa Aniola :D bo w sumie sekretarka ze mnie zadna a i tak to ja robie, szukam, wymyslam i zalatwiam. i wszysy znaja moja dredowa glowe ;)

 

a dzieci w miedzyczasie rosna! najmniejszy Eli, moj malutki syneczek, wcale nie jest taki malutki! wspina sie z chlopakami na ogrodzenie, pedzi z  gory na hulajnodze az mi wlosy deba na glowie staja, wymienia sie resorakami z kumplami i w ogole ma juz 4,5. towarzystwo starzych siostr i ich kolegow wplywa na niego niezwykle stumulujaca, chociaz wieczorami wciaz jest malutki i musi sie przed snem przytulac. z reszta - cala trojkam musi :) obustronnie wtedy ladujemy bateryjki. a Ariel ma chlopaka! Devlin, mieszka obok i jest niezlym rozrabiaka. jak chodzimy na spacery to zostaja gdzies z tylu i sie kryja po krzakach. calowanie w policzki na tm etapie jest absolutnie  dozwolone i przy okazji jest pretekst zeby pogadac o powazniejszych sprawach ;) Rutka jest na etapie grzecznej coreczki przez wiekszosc czasu, az jej nagle humorki nie strzela do glowy. lat 9 i prawie pol, powolutku zaczyna sie zmieniac. wiecie - figura i "mamo chyba potrzebuje dezodorant"

maz tez dojrzewa! wlasciwie od kiedy mieszkamy tu i od kiedy zaczelam szkole mielismy ogromny, chwiejny i poglebiajacy sie kryzys. ale taki naprawde. taki ze dno i piec metrow mulu a potem jeszcze hujnia-z-grzybnia... nawet byl pomysl zeby 10 rocznice slubu uznac za ostatnia. bo wystarczy. no ale. no ale wiecie... wiec kleimy. na razie idzie nam calkiem niezle...

Nasza Szkapa - czyli Cytryna C5 - umarla calkowicie. przez chwile bylismy bez samochodu, po czym okazalo sie ze  sasiedzi chwilowo maja dwa, jeden kupili, drugiego jeszcze nie sprzedali, wiec w sumie mozemy uzywac. i uzywamy juz tak z miesiac... sasiedzi to slowianskie dusze, Rosjanie z Lotwy, przekochani ludzie chociaz wytrzymalaosc na % maja zdecydowanienwieksza niz my ;) to wlasnie ich corka jest nasza wieczorowa bejbisiterka i moim Managerem od Nastolatkow. fantastycznie miec takich sasiadow, wpasc na herbatke czy na winko wieczorem, pozyczyc soli czy co... no ale wlasny samochod trzeba bedzie kupic i trzeba zaczac o tym myslec....

a na koniec wakacyjne fryzury moich corek :) a co tam, niech sie ciesza :) farba czerwona, permanentna! Ariel podgolone OBA boki, Ruti grzeczny kucyk ale z KRWISTYM chwostem :)

sobota, 30 kwietnia 2016

ffd1

Family Fun Day naszego Neighbourhood Association (Stowarzyszenia Sasiedzkiego) zorganizowany w Sports Hub (sali gimnastycznej podbliskich szkol - btw - fajne rozwiazanie - sala gimnatyczna jest dzielona miedzy dwie szkoly za pomoca ogromnej kurtyny, a popoludniami i w weekendy jest uzywana jako Community Hall ku pozytkowi lokalnej spolecznosci. czyli na przyklad nas:) przedsiewziecie powstalo dzieki wsparciu naszego City Council i Waterford Sports Partnership. oraz - niechcesiechwalicaleniemamwyjscia- przy moim udziale :D

czworka doroslych i czworka nastolatkow (przeszkolonych w kierunku liderowania takim przedsiewzieciom) urzadzila cztery stanowiska z rozmaitymi grami, zabawami i konkursami. kolezanka malowala dzieciakom buzki. rodzice sie poznawali i rozmawiali. na koniec kazde dziecko dostalo dyplom, zloty medal i torbe z przekaskami. na koniec wszyscy - a najbardziej organizatorzy - padli na pysk. ale warto bylo! Community sie tworzy, ludzie widza ze cos sie dzieje, ze cos sie da zrobic. pomyslow jest masa a i mozliwosci calkiem sporo. ale bylo superowo! duch moj w euforii fruwa pod oblokami, cialo zmeczone ledwie sie snuje po domu ;)

inna sprawa, ze jeszcze sie nie zaczelam uczyc do egzaminu....

ale co tam ;)

czwartek, 14 kwietnia 2016

jako, ze sama sobie obiecalam - dzisiaj mam nagrode. kiedy w lutym zaczelam jezdzic rowerem do szkoly, to sobie obiecalam, ze kiedy wreszcie wjade pod nasza gorke bez zsiadania - to sobie wino postawie. i oto jest wino - zacne Porto z Aldika ;)

bo my mieszkamy na gorce, czy ja Wam mowilam? droga do szkoly na moim cudownym welocypedzie zajmuje mi 10-12 minut. droga do domu na moim zardzewialym rzechu zajmowala mi przynajmniej pol godziny, a do tego na poczatku pare przerw na pchanie roweru i wypluwanie pluc. ale z biegiem czasu coraz mniej mi sie popoludniami rower wydawal zardzewialy, pluca dzialaja jak miechy, opracowalam wygodniejsza trase (wciaz po gorke ale jakos zakosami). ale wciaz ostatnie 150 metrow mnie rozkladalo. jest naprawde stromo. mieszkamy na ostatnim za miastem i najwyzej polozonym osiedlu. skutkiem czego widok mamy przepiekny! a ja Wam ciagle fotek zadnych nie pokazalam! wstyd! ale wracajac do tematu - po kolei, z mozolem, zdobywalam kolejna studzienke kanalizacyjna na tej stromizmie. az dzisiaj wjechalam!

tadam!padajcie narody na kolana!

dumna jestem z siebie niemozebnie :) 

jakby ktos byl bardzo ciekawy, gdzie mieszkamy, moze sobie kliknac TU

a fotki okoliczne wrzuce, obiecuje ;) jesli to jeszcze kogokolwiek obchodzi ;)

 

a poza tym, dwa assignmenty do skonczenia, tylko jeden egzamin do zaliczenia - Intellectual Disability Studies - niepelnosprawnosci umyslowe mam zaliczyc ;) i dwa tygodnie pelnoetatowych praktyk do odbycia. i WAKACJE! ciesze sie bardzo ale tesknic do szkoly bede ogromnie. bo ja kocham moja szkole!

a praktyki zawodowe na ktore sie czaje, to osobny ciekawy temat godzien obszernej notki. bowiem dzieje sie i czuje ze fruwam!

na koniec - dzisiejsze zdjecie ekipy. 

tzw. water bombs - ostatni szal na osiedlu. tutaj - napelnione powietrzem, naelektryzowane i przyklejone do wlosow moich absolutnie cudownych, klotliwych, madrych, zdolnych i czasami nieznosnie nieznosnych dzieci :)

niedziela, 27 marca 2016

jestem w ciagu. nie da sie tego inaczej ujac ;) zaczelo sie od moich urodzin, potem irlandzki Patryk, potem odkrylismy jakis zapomniane wino z imrezy, potem sasiad wpadl, potem kolezanka z daleka, potem my do znajomych, potem naszej bejbisiterki urodziny.... czas plynie, zycie towarzyskie kwitnie, ja przy okazji tez, a assignmenty leza odlogiem... zaczynaja mnie gryzc wyrzuty... a tu jeszcze w kalendarzu przyjacielskie rocznice i koledzy z PL...

:) zycie

 

do tej pory 17 marca albo mialama calkiem male dzieci albo mialam meza w pracy. i - UWAGA - 10 lat mieszkajac w Irlandii - nigdy nie bylam na paradzie z okazji Patrick's Day. a jak wreszcie sie wybralismy, to od razu w paradzie :) tutaj - promujemy sojusz trzech sasiednich miast/county, ktore maja byc Europejska Stolica Kultury w 2020 i juz dzisiaj nad tym pracuja :) http://www.threesisters2020.ie/ 

 

a cala reszta, ktora wielokrotnie zamierzalam Wam opisac, uciekla mi z glowy. wiatry wywialy.... ide po dzieciaki. uszczesliwiaja sasiadke :) zabiore moje i wezme jej, to dziewczyna odpocznie :D ot, takie urocze sasiedzkie relacje :D <3

czwartek, 17 marca 2016

 

43!

tort na sniadanie to jest to! w otoczeniu najbardziej czadowej, najglosniejszej i najbardziej psotnej ekipy w okolicy :

43

i w klasie tez bylo "happy birthday" i sie az wzruszylam :)

43

 

wszystko jest tak po prostu najlepiej i najlepiej i jeszcze raz najlepiej jak moze byc. dom, dzieci, maz, szkola, przyjaciele, osiedle, sasiedzi, rower, pogoda, psy - no naprawde wszystko. co tam, ze czasem mam ochote dzieci pozaklejac tasma a meza zapisac na kolonizacje Marsa... i tak jest dobrze :)

w przedszkolu Eliego (i after school clubie dziewczyn), zaczelismy wolontariacki projekt ogrodniczy. jako Neighbourhood Association szykujemy platforme na FB i pare atrakcji - na przyklad Family Sport Day. na praktykach zawodowych w Youth Clubie jest superowo i sie integruje z mlodzieza i lokalesami. sasiadow odkrywamy naprawde fajowych i zycie towarzyskie kwitnie - i nasze i dzieciakow. tym bardziej, ze wiosna i cieplej i zabawy na osiedlu maja sie coraz lepiej.... zamierzam zrobic jakis wyswietlacz, a informacja CZY i KTO jest aktualnie w naszym domu, bo czasm mam wrazenie, mnie trafi! 

*****

tamto byla czesc pisana jeszcze w szkole, a teraz na koncowce imprezy dopisuje.

bardzo, bardzo byly udane te rodziny 2x21+1 ;)

goscie, prezenty, impreza, jupiii!

dbrnc :D