pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
środa, 26 września 2012

zwalic na lenistwo czy brak czasu?

niewazne. sama sobie z fejsa kradne zdjecia ;) zeby Wam tutaj pokazac. wszystki robione telefonem. kolejnosc przypadkowa. rozmiar auto-fejsowy. komentarz napredce, bo robota wzywa!

ii

 Igor jako saper ;) dawno temu, jak szykowalismy ziemie w tunelu.

ra

 matka uczy sie cale zycie! tutaj nauczyla sie plesc warkocz dobierany czy tez francuski.

ek

 Eli w bibliotece. na pierwszym planie - kocyk dla syneczka przez mame wydziergany. i poniekad nieskonczony - slepe te zwierzaki wciaz...

aa

 Ariel na spacerze "w prawo" moczenie nog w blotnistej kaluzy to jest to!

rr

 Ruth ma spacerze "w prawo" rowerki biegowe sie baaardzo sprawdzily. nadgryzla je rdza, to maly problem, ale obydwa w tym samym czasie zlapaly gume! ale jak! dziura jak orzech wloski :( i chyba nie ma sensu ich naprawiac...

ee

 Eli w B&Q

ra

 jak na trzepaku :) matka uczy dzieci fikac jak za dawnych czasow sie fikalo :)

es

 Eli i Sharon. kiedys, teraz obydwoje sa juz wieksi.

ras

 trzy siostry :)

era

moja Trojca w wannie.

era

 KidZone

ep

Eli na plazy w Branstown. ulubiona, wielka, dzika i pusta.

kw

 kwiatki dla Cioci Oli

ka

ta sama kaluza. spacer "w prawo". czesciej tam chodzimy :)

go

bywalo i tak cieplo!

ko

 kocyk "Arka Noego" dla mojej siostrzenicy Zoski. polecial juz do Germanii.

kh

 zabawa w Piotrusia Pana i obydwie chcialy byc Kapitanek Hookiem :)

 

usz

 to tez irlandzkie lato. wialo. Eli w czapeczce z uszkami, ktora mama mu wydziergala. wyszla za duza, bedzie na potem.

skoty

sniadanie. koty nazywaja sie Czerwony i Niebieski. ciekawe dlaczego, nie?

po

niezmierzony przestwor naszego trawnika i niebo blekitne nad nim.

es

 calkiem niedawno, Eli w B&Q.

bok

 faaaaajna. ale kupilismy tylko wkretarke :)

kow

 na Iverk Show w Piltown.tam kupilismy nasze kury. dziewczyny - jak same o sobie mowia - kowbojki. btw - co to za impreza, ten agricultur show! dozynki+targ+jarmark+wystawa+kiermasz+zawody - totalny obled! podobalo mi sie okropnie!

ku

 a to nasz kurnik :) po interesie weglowym zostal nam jebutny VAT do zaplacenia i ten van. bez badania tech nie do sprzedania, a naprawa w celu przejscia bad.tech nieoplacalna. zlomiarz zaproponowal nam 100e. kiedy przyzwoity kurnik kosztuje minimum 300! wiec :)

pj

a to nasze pierwsze jajko. oszolomiona kokoszka zniosla je pod samochodem, stad nieco brudne. i malutkie! bo to mlode kurki sa :)

wtorek, 25 września 2012

wrzesien byl dobrym miesiacem.

pogoda dopisala jak nigdy, sloneczne i ciche dni, blekitne niebo dla urozmaicenia upstrzone chmurkami, poranny chlod jak szczypta pieprzu dodawal tylko smaku. naladowalam akumulatory, nachlonelam sie, naoddychalam.

poranne wstawanie powoli wchodzi w krew. szare poranki, kiedy Eli wierci sie przez sen i nieprzytomnie szuka piersi, ze swiadomoscia, ze budzik zadzwoni dopiero za pol godziny, smakuja wybornie. przed-szkolne krzatanie, sniadanie, pieluchy, pies, koty, czesanie dziewczyn, kawa dla nieprzytomnego Borsuka, popedzanie Igora - wszystko uklada sie coraz sprawniej.

te dni, kiedy jezdzimy wszycy razem, pakuje dodatkowy lunchbox dla Eliego i dla mnie, kawe do termicznego kubka i po odstawieniu dziewczyn ruszam na miasto. po szale odwozenia dzieci do szkoly i wspolmalzonkow do pracy nagle robi sie pusto i cicho, znikaja korki a niedobudzeni sprzedawcy dopiero otwieraja sklepy i kafejki. patrze na ludzi, ogladam freski spekan na starych murach, nie zauwazam smieci i wedruje. zazwyczaj trafiam do biblioteki, lokalnej swiatyni madrosci i zadumy. czasem odwiedzam domowe kolezanki, zeby w dziwnej ciszy pogadac o niczym i nadziwic sie bezdzietnoscia.

w te dni, kiedy zostaje w domu, zagladam w zaniedbane katy i gonie sama siebie, probojac zlapac wlasny ogon. czas miedzy 8 a 14 jest taki krotki! a jeszcze pies chce na spacer, Eli chce mamy na wylacznosc, obowiazki domowe szepcza do sumienia, zeby nie dalo spokoju, a maly len w srodku nie wie na co sie zdecydowac - szydelko czy komputer? kara za niezdecydowanie jest zwyciesto sumienia i poczucia obowiazku, wiec powrot dzieci i meza znajduje mnie w szale i z obledem w oczach.

rodzynkami w nowej rutynie byly biezace i zalegle urodziny. Arielki impreza z tortem i goscmi. Igora z oczekiwaniem na paczke z prezentem. Borsuka z zestawem laurek i spiewaniem 'sto lat'. obiecuje sobie upiec im tez torty urodzinowe, ale rozloze te atrakcje na najblizsze miesiace. przyczyna jest prozaiczna - pieniadze.

wyglada na to, ze przyjdzie sie nam przyzwyczaic do permanentnego stanu kryzysu ekonomicznego. swiatelko w tunelu zostalo wylaczone po ostatnich cieciach budzetowych. ale wystarczy tylko przedefiniowac pojecie biedy - i nagle okazuje sie, ze jestesmy bogaci! dach nad glowa, jakies jedzenie i czysta woda, kraj bez wojny i niezle zdrowie - do dobra niedostepne dla wiekszosci ludzi na swiecie. wiec na przekor wszystkiemu zyjemy, mamy sie niezle, generujemy szczescie i dobra atmosfere, snujemy plany i marzenia i nieustannie sie rozwijamy.

inwentarz sie nam powiekszyl, do psa i dwu kotow doszlo stadko dzisieciu kur z kogutem. mam z nimi kupe frajdy, z niezmienna przewaga kupy. jajka zaczynaja sie pojawiac, na razie 1-2 dziennie, ale to mlode kurki sa, dajmy im chwilke.

zimne i mokre lato nie sluzy pomidorom, marnieja i gina zaatakowane jakas choroba. szukamy, czytamy, kupujemy specyfiki, sluchamy rad doswiadczonych ogrodnikow i ratujemy, co sie da. i obiecujemy sobie, ze nastepny rok bedzie jeszcze lepszy. ogrodnicto uzaleznia, naprawde.

a co u Was? :)

wtorek, 04 września 2012

pomysl rozpoczynania roku szkolnego w czwartek do dobry pomysl jest. dwa dni szkoly, potem weekend dla odpoczynku i od nowa. Arielka coraz mniej rozpacza rano. po poludniu wychodzi zadowolona i twierdzi, ze lubi szkole i chce jutro do niej isc, niestety o poranku wczorajsze deklaracje ida w zapomnienie. ale jest coraz lepiej. Ruti ma juz jakies szkolne doswiadczenia i jest naprawde dobrze. czasem sie tylko oczka zaszkla przy zbyt dlugim pozegnaniu. ale wiem, ze bedzie im tam dobrze, naprawde!

jak na razie zycie nam stanelo do gory nogami. chaos i zamieszanie, nowy rytm dnia, inne godziny posilkow, spania i wszystkiego. trzeba to jakos przetrwac, chociaz nie jest lekko. zaniedbania tu i owdzie, niedospanie, pospiech - ale damy rade przeciez ;)

Igo rozpoczyna studia 6 wrzesnia, w dniu swoich urodzin.

zwierzyniec ma sie dobrze.

stare Freye - po japonsku.