pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 29 września 2011

tu byla wielka i powazna notka na temat mojego Brata Przemka i moich z nim relacj /a raczej ich braku/

ale zostala zezarta i nieodzyskana :(

zniechecilam sie.

 

Igor dostal od niego na urodziny paczke. Samsung Galaxy chyba. milo.

w Church'u byl fellowship meal. tez milo.

jesien i mla zagoscily u nas na dobre. mniej milo, ale trzeba sie przyzwyczaic.

lekarstwo na zgage pomagalo, ale powodowalo rozstroj zoladka i 'slynna praczke'. skutkiem czego hemoroidy daly o sobie znac. leki odstawilam, ale teraz mam dyskomfort z obu stron. do kitu taka medycyna <wisielczy humor> :]

ospa u Rutki sie konczy, u Ariel sie nie zaczela. obserwujemy Igora. cos ktos wie nt szczepionki przeciwko ospie? jak sie nie zarazil teraz, warto go chyba zaszczepic.

rozmyslamy nad przeprowadzka. za rok, jak Igo skonczy szkole. coraz mniej nas tutaj trzyma, a wtedy to juz zupelnie... ale to duza rzecz, godna tego, by o niej dlugo i doglebnie myslec. co mi aktualnie ciezko wychodzi - moja wizja przyszlosci zamyka sie w stwierdzeniu "dotrwac do porodu i jakos sie ogarnac po". reszta potem.

albo kiedys.

poniedziałek, 26 września 2011

przez chwile bylo mi az glupio, ze narazilam Rutke na takie cierpienia. bo przeciez to ja, Wyrodna Matka, wystawilam dziecko na zarazenie. a Ruti to znany wrazliwiec i przezywacz. jedna doba byla koszmarna, ale specjalne medykamenty pomogly /niech zyje Pan z Farmacji!/. teraz nasza biedronka ma sie juz dobrze, gdyby nie strupki, nie widac by bylo, ze jest chora. za to Ariel ciagle nie ma ospy! musiala sie jakims cudem uchowac "wtedy". czyli zlapie dopiero od siostry...oby szybko sie to zaczelo, nie chcialabym kostropatki zostawiac samotnej i wybierac sie rodzic.

 

tak mam skonstruowana mlodsza coreczke, ze czesto sika. az czasem ja podejrzewam, ze jest higroskopijna i po prostu chlonie wilgoc z powietrza ;) niezwykle w niej jest to, ze przestala uzywac pieluch w nocy zanim skonczyla 2 lata /sama!/. skutkiem ubocznym tego jest, ze czasem zdarzaja sie jej wypadki w nocy... po takim wypadku namawiam ja na pieluche na noc, przez tydzien w niej spi, potem zaprzestajemy, ona jakis tydzien-dwa-trzy spi elegancko - po czym znowu powodz w lozku. czasem ma dzie mokre noce pod rzad, potem miesiac jest wszystko ok. aha - wszystko ok, to znaczy ze wstaje w nocy sikac. kazdej nocy! jest prawie pewne, ze jak mnie nie obudzi nocne wolanie "mamo, sikuuuu" to lozko bedzie mokre. i tak sie zastanawiam, co z tym fantem...

 

poza tym - czasem jest jakos ciezej. na przyklad dzis. stad laptop na kolanach w ciagu dnia, chiwla lenistwa i ten wpis. ale ja tak nie umiem - sumienie mnie gryzie, poczucie obowiazku gnebi i szlag trafia na chaos dookola. no coz - jesli ja czegos nie zrobie, to niestety nikt. i stad ta obawa - jak sobie poradze na poczatku. Borsuk, jakkolwiek by nie byl kochany i zapracowany, kiedy mowi "zostaw to i odpocznij", nie ma na mysli "zostaw, ja to zrobie" a "zostaw, potem to zrobisz" :/

 

wiec ide, bo mnie trafi.

czwartek, 22 września 2011

to nie moja wina, ze pusto i glucho. raz mi blox notke zazarl, a raz wlasny, domowy net sie zbiesil.

 

ale tak:

ospa, oczekiwana i wygladana od ponad 2 tygodni wreszcie jest! Joyce ostrzegala i pytala, czy aby na pewno chcemy sie z jej rodzina kontaktowac, ale kazda z dzieciatych Lejdis domagala sie spotkan. Joyce dostala zakaz unikania i wrecz nakaz zarazania! dzieciaki Ruth chore od tygodnia, moje od dzis :) no, to bedziemy miec z glowy. BTW - wydaje mi sie, ze Igo nie chorowal O_o

 

beben juz nisko. jeszcze niedawno biust mi lezal na brzuchu, teraz brzuch mi lezy na yyy 'memlonie'. torba spakowana. lozeczko, ciuszki, przewijak, pieluchy - prawie ogarniete. no, to mozemy isc rodzic.

wlasciwie nie moge sie doczekac i juz sie ciesze na malego czlowieka i na niebycie w ciazy i na te wszystkie slodkie-oniryczne-lukrowane obrazki, ktore przeciez oczywiscie mnie czekaja... ale tak naprawde to mam sporego stresa i cykora :( kiedy Ruth sie rodzila, mialam tylko Borsuka i trzynastoletniego Igora na stanie. potem wpadla Mama na troche i bylo naprawde OK. kiedy rodzila sie Ariel, Mama przyjechala przed porodem i spedzila u nas ponad 5 miesiecy! to byl luksus! a teraz...

Igor na ostatnim roku, glowy mu za bardzo zawrac nie moge. Borsuk raczej spi i pracuje, a glowe ma calkiem gdzies indziej /to osobny i powazny temat, ale moglby laskawie wrocic troche do rzeczywistosci/. z kasa krotko, obowiazkow masa, ech. nie bedzie mi sie latwo rodzilo tego czlowieka. znikad pomocy, atmosfera ciezka, perspektyw nie ma, jesien idzie i w ogole.

 

ale! zaczelam swoje lekcje angielskiego on-line. na razie mialam 2 spotkania - raz kurs w malej /4 studentow/ grupie i raz 'open class' - dyskusje na 12-14 osobowym forum. calkiem mi sie podoba :) studenci sa z calego swiata, mozna sie zetknac z hmmmm interesujacymi akcentami. to motywuje mnie do pracowania nad swoim :) akcentem i angielskim.

 

poza tym, nie wiem co jeszcze. pewnie duzo, ale jakos ciezko mi pisac o wszystkich dylematach i dywagacjach. poszlabym na jakis alkohol z przyjaciolka. a tu alkoholu nie mozna a przyjaciolka opuscila Wyspe na dobre. no i jak tu zyc?

 

 

 

środa, 14 września 2011

wiecie co mi sie sni ostatnio?

zagadnienia skrajne i z absolutnie innych polek.

pieluchy i synagogi.

nadchodzacego syna chcialabym pieluchowac ekologicznie i wielorazowo. wiec czytam, szperam i tropie okazje. sledze ebay, allegro i sklepy internetowe. glowe mam wypchana chlonnymi wkladami i wytrzeszcz oczu ;) wiec sami rozumiecie, ze mie sie az snia...

 

nasze poszukiwania wioda nas w coraz ciekawsze regiony. pozornie dziwne i budzace sprzeciw i niezrozumienie. ale dla nas to po prostu konsekwencja i swego rodzaju nieuchronnosc. Borsuk szuka, czyta i zarzuca mnie masa informacji. wiec nic dziwnego, ze snia mi sie synagogi czy to w Dublinie czy w Londynie, konserwatywne czy liberalne...

 

poza tym - zycie. drobiazgi niewarte zapisania - a to szycie u Barbary, czy fellowship meal, a to wizyta Joyce, kurobicie i inne activities, coraz blizsze kontakty z naszymi ukrainskimi sasiadami /tez chadzaja do mennonickiego Kosciola/, plony pomidorowe, jakies dzierganki szydelkowe, ciag dalszy wicia gniazdka /opornie mi to idzie, oj/, corki rosna i maja faze na rysowane /caly dom oklejony "obrazami"/, Igor czasem zachwyca madroscia i wrazliwoscia a czasem zalamuje szczenieca glupota - ot, tak to jak w zyciu.

poza tym - zycie. ze nam sie drogi z Amiszewem rozchodza coraz bardziej. och, kochani sa nieustannie, ale to zdecydowanie nie nasza bajka. w takim razie - ktora bajka jest nasza? i jak sie w niej odnalezc... co z tym swiatem sie dzieje, co z Europa. jakos bardzo nas to ostatnio zajmuje. a Bliski Wchod? i dlaczego swiat jest taki glupi i zaslepiony i krotkowzroczny? co czeka nasza cywilizacje i nas wszystkich przy okazji? oj, ta jesien bardzo rozpolityczniona bedzie...

 

wiec nie pisze. bo sama nie wiem, jak te wszystkie tematy ugryzc, jak zaczac i gdzie skonczyc. kto ja jestem, zeby sie madrzyc i kogoz to moze interesowac?

poza tym mlody sie wierci, ciezko mi i mam prawie ciagle zgage.

trzymajcie sie :*

środa, 07 września 2011

wczorajszy dzien byl przez nich zdominowany :)

 

SYN pierwszy ukonczyl bowiem 18 lat! oto jestem matka pelnoletniego mlodzienca :) aczkolwiek nie nazwalabym go jeszcze doroslym. balangi nie planujemy, ale tort bedzie! w sobote :)

SYN drugi ciagle jest chlopcem i znajduje sie w pozycji "glowa do gory". wg doktorow to 34 tydzien. wg mnie - 32, ale tak czy siak - do konca coraz blizej. ufff.

i tak sobie mysle, ze powinnam sie oswoic z liczba mnoga slowa "syn". zrobia troche zamieszania w domu. swego rodzaju 'zmiane warty' - jak drugi przyjdzie na swiat, pierwszy sie bedzie wybieral "w swiat" ;)

poza tym - wiecie, ze wojna sie szykuje? :(

mozna poczytac na JPOST

 
1 , 2