pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
sobota, 24 sierpnia 2013

od czwartku trwa ostatni tydzien wakacji.

dziwny taki.

i dzieci i mama chodzą zadziwieni, ze wakacje się już skończyły. tyle bylo planow, projektow, zamierzeń - a zrealizować udalo się tylko część. jak zwykle w Irlandii - to pogoda pokrzyzowala nam plany. fajnie, ze tym razem słoneczna :)

dziwny taki ten tydzień. pogoda w kratke i humory w kratke. niestety, nie ma reguly - w słoneczny dzionek panny jak na zlość kłócą się i strzelają fochy, co skutkuje rozdraznioną mamą i rykoszetem - Zeusem ciskającym gromy. a mglisty i wietrzny dzień nie chodzą a stąpają jak aniołki, czym uskrzydlają mamę, która dostaje szwungu i energia az ja rozpiera. ale bywa i odwrotnie ;)

zmuszona okolicznosciami zabralam sie za roszady w domu. nasza Rezydentka zajela aktualny pokoj Igora, ktory docelowo ma byc pokojem Eliego. Igor ma zamieszkac w pokoju, ktory aktualnie jest teoretycznie moja pracownią, praktycznie skladem rzeczy wszelakich, a nazywam go 'stajnią Augiasza'. a Syn Pierworodny wraca we wtorek, wiec czasu nie mam za duzo.

wiec roszady, przetasowania i chaos, z którego powoli wyłaniają się zarysy. półki, trzeba zrobić masę półek. zgromadziłam tyle rzeczy, ktore szkoda tak po prostu wywalić, ze szok. a przegląd spowodował, ze aż mnie palce świeżbią i głowa puchnie od pomysłów. maszynę, Zeusie, trzeba naprawić moją maszynę! a Zeus na haslo, ze trzeba znowu na coś wydać pieniądze zasnuwa chmurami oblicze i ciska gromy.

bo szkola, książki, buty, czynsz, amortyzator, wegiel, koty do sterylki i tysiac innych projektow....

ech.

Igo wraca we wtorek :)

niedziela, 18 sierpnia 2013

nie wiadomo, co jest koncem, a co poczatkiem. oszczedze sobie klikania i dam wam linka do wersji autorskieJ:  LIST DO REDAKCJI

dodam tylko, ze ów wyjechany czy moze przyjechany mąż, polski re-emigrant na irlandzkiej ziemi, przez krótką chwile mieszkał u nas.

druga historia zazebia sie z pierwsza, ale to dawna historia. wczoraj wyladowala nastepna re-emigrantka, odwykła od wilgoci ale mocno zdeterminowana.

dzieją sie różne rzeczy dookoła, jakies małe dramaty czy życiowe decyzje. staram sie nie angazowac zbyt gleboko, wiem z doswiadczenia, ze zycia za nikogo nie przezyje. ale te prywatne burze czy wiraże życia zawsze jakoś rykoszetem zahaczą...

zamierzałam wrócić do normalności po tygodniu nieobecności /cały dzień warsztatów craftowych, dzieci troche z Zeusem a troche u znajomych, ogół zaniedbany i niedopieszczony/. ale w ramach rewanżu mam znajomych córeczki na cały weekend. czekam tylko, zeby te miłe skądinąd dziewczątka, wróciły wreszcie do domu. musze pomieszkać z własną rodziną.

kot sie odnalazł. RedPil, nasz roczny kocur. po tygodniu absencji wpadł w nocy do domu, wygłodniały i zdenerwowany. odsypia męskie przygody, a weterynarz już ostrzy nóż....

 

szast-prast, niewiadomojakikiedy!

i juz Arielka ma 5 lat.

jak to?

:)

czwartek, 15 sierpnia 2013

dokładnie nie wiadomo, czy to jeszcze mgła czy juz upadła chmura, czy może bardzo drobna mżawka? w może tak oddycha morze, bo opar ma słony posmak i zapach wodorostów? na oknach nie widac kropel deszczu, tylko całe jest równomiernie mokre, jakbyśmy po prostu byli pod wodą.

oddycha sie cudownie.

optymalne 18 stopni. nie za ciepło i nie za zimno. albo - za ciepło zeby palić w kominku, ale za zimno, zeby boso chodzić po domu. 

wilgotno.

sól nie chce sie wysypywać z solniczek, mimo urozmaicenia jej ryżem. nieplamiący obrus ciągle jest wilgotno-zimny. przyklejamy sie kafelkowej podłogi w kuchni - bynajmniej nie z powodu zabrudznia. pościel zniechęca do wpełźnięcia pod kołdrę.

wieje.

ale i tak mi się podoba. czy mogę już dostać irlandzki paszport? ;)

mokrość smakuje tym bardziej, że lato tego roku nas olśniło.

 

a jako dodatek do orzeźwiającego oddychania dookoła mnie unosi się zapach mokrej wełny. albo spoconych, zmokniętych dzieci. albo mokrego psa. albo żyznje, wilgotnej ziemi. bogactwo.

 

środa, 14 sierpnia 2013

oczyszczajaca awanturozmowa z Zeusem oraz imprezowy łikend z przyjaciółmi znacząco odmienił moje spojrzenie na świat. okiem załzawionym, potem nieco kaprawym - ale jasnym i ufnie ku przyszlosci spogladajacym. czyli poprawa.

pieciodniowy kurs craftu zaczełam. nie ma mnie w domu calymi dniami. biegam, zeby wszystko ogarnac. czyli atrakcje.

ciagle bym pojechala na wakacje, ale pojechala, nie uciekla.

czyli lepiej.

Syn Pierwotny wraca za dwa tygodnie z Germanii. wlasnie z nim dwie godziny gadalam na skype. o absolutnie wszystkim, czym moze zyc nastoletni dwudziestolatek. tak mi sie troche wydaje, ze pierwszy egzamin z rodzicielstwa zdalam. ciagle jeszcze nie wiadomo, co z niego wyrosnie, ale zapowiada sie bardzo obiecujaco! 

bedzie dobrze!

 
1 , 2