pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
niedziela, 31 sierpnia 2008
ha! i oto nastał Dzień Bloga, Blogu, Blogowania czy też Blogera. należy go dopisać do Kalendarza Świąt Dziwnych ;) co sugerowałam już w ubiegłym roku.

przy tej okazji zastanawiam się nad swoją nową tożsamością - czy ja jestem Blogerem? Blogerką? czym się charakteryzuje taki ktoś? czy w ogóle? czy czuję, że należę to jakiejś grupy? i czy mojemu pisaniu bloga przyświeca jakaś głębsza myśl? jakaś idea?

;) ... i budzi się we mnie zapomniany buntownik!

z okazji BD'08 trzeba zaprezentować pięć ulubionych blogów i przyznać się, dlaczego. co nie jest łatwe i proste. łaska pańska na pstrym koniu jeździ - jak wiadomo. a do tego - niezbadanymi ścieżkami logiki wędrują moje upodobania.
część mojej regularnej lektury blogowej znajdziecie obok, w zakładce "Lubię i czytam" i innych. reszta zalega opasły folder w bookmarkach mojej Opery. dużo ich tam jest - oj, dużo. wędrując po bloxie, znajduje coś, co wydaje mi się ciekawe i optymistycznie trafia na obserwacje. a potem - zależy. odwiedzam systematycznie, czytuję i komentuję i może nawet zlinkuje u siebie. albo zanudzona i zniechęcona zapominam i żywot w bookmarkach trwa do najbliższego sprzątania.

lubię smakowite blogi kulinarne - na których są dobre zdjęcia, a autor w recepturach na smakołyki umieszcza kawałki swojego życia.
lubię blogi zwykłych ludzi, bogatych wewnętrznie, z dojrzałych spokojem kobiet, matek swoich dzieci i żon swoich mężów. podoba mi się, ze w codziennych notkach o rzeczach małych są kawałki puzzli, z których mogę sobie zbudować wyobrażenie ich samych, ich życia, rodzin i świata dookoła.
lubię blogi i fotoblogi o miejscach - czy to egzotycznych krajach czy to o ojczystych miastach czy zapomnianych i nieprawdopodobnie uroczych końcach świata.
lubię blogi o książkach - dzięki nim wiem, czego szukać, co kupować i co powinno się znaleźć na Zielonej Wyspie.
lubię fotoblogi przyrodnicze.
lubię blogi artystów-amatorów - haftujących, szyjących, robiących kolczyki, lepiących z jakiegoś lepiszcza czy plączących włóczki. inspirują i popychają do działania.

a teraz 5 losowych:

Fanta-girl
Cowul - Islandia
Radzido i kolorowy świat
Zabadan i smakowite frustracje
Agnieszka_azj - poczytaj mi


sobota, 30 sierpnia 2008
czasem potrzebny jest niezawodny środek na marudzące dziecko :)
bajeczka najlepsza!
jako, że nie mamy TV, używamy YouTube :) przynajmniej raz dziennie, w serii 2-3 sztuki :)
skutkiem czego - cała rodzina śpiewa, nuci i gwiżdże melodię :D to jest dopiero 'glizda uszna'! :)

... ale najlepsza w tym wszystkim jest Rutka - wydaje się, ze wcale nie słucha i że jest bardzo zajęta swoimi sprawami - ale w odpowiednim momencie melodii wtrąca - HAU-HAU! :)

środa, 27 sierpnia 2008
coraz lepiej :)

powoli się uczymy siebie nawzajem, jakoś docieramy emocje wynikające z pojawienia się nowej osoby w domu.
część roszad nocnych już jest przeszłością. /dygresja: mamy 3 sypialnie w domu. średnia jest Igora, mała Babci, a w największej sypiają rodzice i Ruth w łóżeczku. doszła nam teraz Ariel... i po pierwszej nocy, kiedy to A obudziła R o 3! i R już nie chciał spać tylko się bawić i głaskać Dzidzi po główce.... chodząc nieprzytomnie przez cały dzień obmyśliliśmy taką kombinację - Tomek na materacu na podłodze u Igora. mama z Arielką u Babci. Babcia w wielkim łożu mając na oku Ruth. ufff. zdało egzamin. Ruth trochę ochłoneła, Ariel się wyregulowała, dorośli przyzwyczaili/. pozostał tylko Tomek na zesłaniu u Igora. musi się wyspać po swojej nocnej pracy, a ja mu nie zagwarantuje spokoju w nocy i rano, przynajmniej przez jakiś czas...

więc pierwszy tydzień już za nami. Rutka się nie denerwuje, kiedy Ariel płacze. poznałam Arielkę i wiem, czego nie lubi - więc mało płacze oszczędzając nerwów starszej siostrze. wyregulowało się Arielce jedzenie - potrafi spać ponad 2 godziny między posiłkami /nie zawsze, aż tak pięknie nie jest :) miałam kryzys i groziłam małej, że ją przestawię na butelkę ;)/ więc mam więcej czasu dla Ruti - zeby się z nią bawić, towarzyszyć przy jedzeniu czy kłaść spać.
wczoraj wybrałyśmy się na pierwszy samodzielny spacer naszym wypasiastym wózkiem :) tylko dziewczyny i ja. było bardzo fajnie - wózek właściwie jeździ sam, Rutka wędrowała obok, zbierała kolorowe listki i rozrzucała jarzębinowe kuleczki. w końcu najmniejsza uczestniczka spaceru zaczeła płakać, musiałam wziąc ją na ręce - dopiero to ją uspokoiło. większa zobaczyła pustkę w foteliku i uparła się zapełnić ją swoją osobą. kiedy jej nie chciałam tam wsadzić /to nie na takie duże dzieci!/, podniosła ryk i za nic nie chciała usiąść na swoim miejscu. więc miałam dwoje płaczących dzieci, które absolutnie nie chcą do wózka i pusty wózek... jakoś odczułam brak dodatkowej pary rąk :/ ale udało się nam wrócić w dobrych humorach do domu :)

absolutnie genialne jest to, jak Tomek pracuje. właściwie jest cały dzień w domu, zajmuje się dzieciakami tyle ile może, trochę ogarnie zakamarki domowe. do pracy wychodzi, kiedy już położy Rutkę spać - poświęcamy teraz starszej Freyównie maximum czasu i uwagi :)

ostatni dzień w Igora pracy, poniedziałek, to było znowu 'kurobicie'. przywiózł nam cała masę żoładków kurzych - tutaj raczej nie jadają podrobów. mieliśmy więc pyszny gulasz na obiad :) a w piątek już zaczyna się szkoła! Igora, ucznia trzeciej klasy secondary school, czeka rok ciężkiej pracy - koniec roku to Junior Certificate - powiedzmy, że coś w rodzaju 'małej matury'.

a ja już za chwilę się biorę za siebie. ciążowe brzucho się już skurczyło, został nadmiar skóry z przodu i jakiś dziwny nadmiar tłuszczyku tu i ówdzie... lekko nie będzie - ale damy radę :) może uda mi się wejść w spodnie sprzed 5 lat? te, w których poznałam MM? hmm...

to było 5 lat temu...
... dwoje dzieci temu...
...jakies 15 kilogramów temu...
sobota, 23 sierpnia 2008
ponownie odkrywam i doceniam fantastyczna chuste Nati :) <-klik

Ariel nic nie traci ze swoich przywilejow Breloczka /nieustannie wisi przy mamie/
a ja mam wolne rece i moge cokolwiek zrobic :)

noszenie dzieci jest super! :)
czwartek, 21 sierpnia 2008
chcialam OGROMNIE I JESZCZE BARDZIEJ podziekowac Wszystkim, wszystkim komentujacym i eSMSujacym, tutejszym i zagranicznym, rodzinie i znajomym, znanym i nierozpoznanym - za gratulacje, zyczenia, blogoslawienstwa i dobre slowa :)

dziekujemy !! :)


***
a tu - moje najstarsze i najmlodsze dziecko :)



malenka Arielka nie chce na razie byc sama ani przez chwile. duzo czasu spedza przy 'mlekopoju' /mleczko pojawilo sie dopiero dzis w nocy/, nie chce lezec samotnie w koszyku, a spac to juz absolutnie!
wiec, zeby cokolwiek zrobic, nakarmiona dalam Igorowi - zeby sie odbilo i zeby ja chwile ponosil.
i prosze - jak im razem dobrze bylo! spali sobie tak 2 godziny!

stad nasze aktualne przezwisko dla niej - Breloczek :)
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5