pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
wtorek, 29 lipca 2008
ostatnia /najakiś czas/ wizyta u Cecylii - mojej fantastycznej, francuskiej osteopatki. naprawiła, co mogła, chociaż mogła już niewiele - brzuch ciągnie w dół, obciążając kręgosłup, męcząc kark i znęcając się nad moją gorszą nogą. następna wizyta - potem :)

ostatnia /a może przedostatnia/ wizyta w szpitalu. nic specjalnego. termin mam oficjalnie na 11 sierpnia. ale hinduska pani doktor, badając, gdzież to nasze dziecko ma główkę, stwierdziła, że raczej nie doczekam do tej daty. do torby trzeba dołożyć szczoteczkę do zębów i takie tam. jestem zwarta i gotowa. czekam, aż będę rozwarta i gotowa :D

pożarłam pół ananasa. chyba zabiorę się za następnego...

poniedziałek, 28 lipca 2008
przedsięwziełam wielkie przedsięwzięcie ;)
wyciągnełam MM na zakupy - parę drobiazgów do szpitalnej torby, parę rzeczy, po które "potem" nieprędko się wybiorę.
i przy okazji letnich wyprzedazy kupiliśmy Rutce buciki. sandałki nie wzbudzają tylu emocji, co sportowe, superwygodne GEOXy :)



podczas chodzenia napis GEOX rozbłyskuje żółtymi światełkami. dziecko nie chce innych, tylko te, te mają być na nóżkach - chodzi i tupie :D
sobota, 26 lipca 2008
:) delektuję się obecnością Mamy, Teściowej i Babci /w jednej osobie :)/
dbam, aby nie za dużo na raz ;)
ale i tak - dzisiaj spałam w dzień ponad 3 godziny! w tym czasie Rutka była na spacerze, dostała drugie śniadanie i została dostarczona do sypialni, gdzie dołączyła do mnie.
odżywam. to moje najważniejsze przygotowania do porodu - odpoczywanie i zbieranie sił.


***

u sąsiada trwa remont. dom stał niezamieszkały przez ponad rok, wreszcie ktoś się za niego zabrał. skrobią nam czasem w ściany, stukają - praca wre. cześcią remontu jest wywalenie starych sprzętów - i tak w kontenerze znalazły się dwa żelazne krzesła, z szerokimi siedziskami i drewnianymi, teraz szczerbatymi, oparciami. wypatrzone z okna sypialni, obejrzane na wczesnoporannym spacerze, cichcem ukradzione ze śmietnika, umyte, uprane, stoją i czekają. już je widzę oczyma wyobraźni - niech no mi tylko siły wrócą :)
"szpital chorych sprzętów" :) mały bujany fotel dla Rutki został już naprawiony przez najlepszego Brata - młodocianego stolarza :) czeka na malowanie - a na razie buja się na nim równie dobrze :)


czwartek, 24 lipca 2008
a na mieście wojna trwa.
była cisz przed burzą-
a dziś w nocy spalono 3 domy.
ze też im się chce - tym Travellersom :(

środa, 23 lipca 2008
zgodnie z lekarskimi wyliczeniami - zostały 3 tygodnie do rozwiązania. czyli dawno już zaczął się okres ochronny dla mnie ;) czyli - "kochanie, nie dziś". a żeby było ciekawiej - mój własny organizm zadbał o to, żeby mu nikt głowy nie zawracał. znaczy się - nie 'głowy' - ale żeby nie zawracał :) od jakiegoś czasu Mój Własny Mąż mi - delikatnie mówiąc - nie pachnie. zdzieram z niego ledwo założone koszulki, gonię pod prysznic parę godzin od poprzedniego, kręcę nosem nad niewystarczającą świeżością /według mnie/ pościeli. ciekawe! nie pamiętam, jak to było poprzednio...
no i w takich sytuacjach wyłazi przewrotność ludzkiej natury - im bardziej nie można, tym bardziej by się chciało ;) prawie codziennie miewam sny z serii "tylko dla dorosłych", zaprawdę - mocno interesujące i inspirujące ;) a sugestywne do tego stopnia, że aż się ostatnio obudziłam! i okazało się, że rytmiczne "stukanie", które we śnie brałam za zgoła coś innego, było czkawką czy też tikiem mojego Pasażera :D :D :D

***

wreszcie uległam instynktowi "wicia gniazdka". zagoniłam panów do pomocy, wysprzątaliśmy różne zakamarki, zwłaszcza naszą sypialnię. zrobiłam roszady z meblami, Tomek skręcił przewijak, jutro przyjeżdża komoda, pudła z zapasem niemowlęcej garderoby zamieszkały w szafie - każde z naklejką i stosownym opisem. a ciuszki dziecięce jeszcze się piorą...
po takiej tytanicznej pracy, może Lokator się jutro wyprowadzi? byłoby dokładnie 18 miesięcy między maluchami :) albo lepiej nie - torba ciągle spakowana połowicznie!

***

MM pojechał do Cork. w nocy ląduje Wandeczka :) Najlepsza z Babć :) jak sama powiedziała: "zostanie tyle, ile będzie trzeba" może 3 miesiące, może 6? ale jak ją znam - w końcu zacznie ją licho ciągnąć ;) ale najważniejsze, że będzie w tych zwariowanych i chaotycznych pierwszych tygodniach. potem - mam nadzieję - wszystko się jakoś pięknie poukłada :)
 
1 , 2 , 3