pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 12 czerwca 2014

expert od maszyn do szycia stwierdzil, ze lepsza naprawiona stara /Victoria, z fabryki Lucznika, sprzed chinskiej inwazji/, niz nowa Nowa. pluje sobie w brode, ze tak sie glupio dalam nabrac.... a nowa zepsuta nie jest - po prostu 8 warstw dzinsu to dla niej za duzo. po regulacji i smarowaniu bedzie na sprzedaz - dla mniej wymagajacego uzytkownika. ech.

mi tez by sie przydal jakis serwis. cos mi wlazlo w plecy, boli, lupie, gniecie klatke piersiowa i nie daje tchu glebszego zlapac. zmora, jak nic!

zmora naprawde gnebi - jestem chora, przerazona, osaczona przerazajacym swiatem katolickich wartosci i ich wplywem na zycie biednych ludzi. ciezarna 11-latka i ofiara sumienia Chazana - ja nie chce takiego swiata, ja sie nie zgadzam! i z przerazeniem uswiadamiam sobie, ze pozycja kobiet w zachodnim, cywilizowanym swiecie XXI wieku jest tylko troché lepsza od zaburkowanego islamu. Polska i Irlandia - dwa chore katolickie kraje... a ja mam dwie córki! cos mnie boli w srodku jak o tym wszystkim mysle.

 

jestem nie tylko ateistká - jestem antyklerykalna feministyczná antyteistka!!

 

poniedziałek, 09 czerwca 2014

a kuku! jest tam kto? paczy? czyta? cos tenteges?

 

bo ja troche czasu nie mam. jakos tak.

synowa in spe miala szkolenie w Cork, gdzie sluzylam jej transportem, gdyz nijak inaczej sie nie dalo dostac do owego miejsca. to bylo strasznie dawno, 29maja jeszcze. w drodze powrotnej osobiscie usciskalam dotychczas wirtualna kolezanke, co jak wiadomo - cieszy.

ale po powrocie i malym ochlonieciu, natychmiast nastapila mobilizacja na maxa, bo Arielki chorowanie nie wygladalo dobrze. ostry dyzur z ostrym atakiem astmy i dlugi czerwcowy weekend spedzony w szpitalu. no i mamy kolejnego /chyba! oby nie!!/ astmatyka w domu. wyniki testow alergicznych do dobioru za troche. o.

w chwili pozornego spokoju padl nam laptop, na ktorym Zeus ma Straszne Wazna Aplikacje, sluzaca oddawaniu pieniedzy urzedowi skarbowemu. a wlasnie byla PORA na oddwanie. wiec nerwy i goraczkowe naprawianie i w ogole.

dla towarzystwa laptopowi, padla moja nowa /niech ja szlag!/, maszyna do szycia. nie kupujcie  "polskiego! Lucznika! to nie jest lucznik... to chinszczyzna od poczatku do mizernego konca. jakies powazniejsze firmy chociaz same projektuja swoje maszyny, maja inzynierow, centra badawcze a na wschodzie zlecaja tylko produkcje czesci i to pod rygorystycznym nadzorem jakosciowym. "nasz" lucznik kupuje gotowe w chinach i naklejke doklada i zadowolony sprzedaje. wiec po tygodniu szycia, cos zaczelo w niej trzec. gdzies w czelusciach sie blokuje i silnik ciagnie, wyje ale calosc stoi. a potrzebuje maszyny bardzobardzobardzo!

bo w sierpniu rusza market pod dachem i zawiazalam triumwirat z innymi zrecznymi przyjaciolmi i zabukowalismy sobie stoisko i bedziemy robic furore!  hehe ;) ale szyje, robie, tworze, pruje i przerabiam i maszyna ma szyc!

a jeszcze byly jakies aktywnosci w polskiej. sobotniej szkole i moje panny koniecznie chca tam byc!. wiec je chyba zapisze od wrzesnia. plan jest taki, ze podciagniemy troche czytanie i pojda obie do drugiej klasy. bo dadza rade. a "projekt czytelnictwo" byl jednym z naszych wakacyjnych planow i tak :)

a wczoraj to w ogole byla w Dublinie! calkiem sama! znaczy tylko z kolezanka ;) a Zeus w domu z cala trojca! autobusem w obie strony. mialysmy sponsora na wszystko! bylysmy na Kabarecie Moralnego Niepokoju - i to byl czad i wypas na maxa i idzcie, bo to sa Artysci i Ludzie Z Klasa i w ogole WOW. i zachowywalam sie jak prowincjuszka ;) chodzac z zadarta glowa i wpadajac na tubylcow. robilam ooooo na szesciopietrowe budynki a oni patrzyli na mnie z litosciwym rozbawieniem ;) ale moze nie. bylo czad i za krotko! i jak sie troche wyprostuje to zamierzam porwac Zeusa i pooddychac troche wielkomiejskim smogiem i spocic sie troche w stolecznym tloku i przeplacic troche za chrzczone piwo i z radoscia myslec o powrocie do domu... ale bedzie czad!

i dlatego wlasnie do Was pisze. bo odsypialam nocke. a jak wstalam, to Zeus pojechal po dzieci a ja sobie z kawa przy kompie siedze. balagan sie klebi wokol mnie, a ja spokojnie, wyluzowana, z kawa, klepie w klawisze.... i zerkam troche na dafta, bo moze by tak w wakacje jednak zmienic adres?

ps: nie chcialby ktos kotecka? za jakies 5 tyg? slodziaki sa okropne!