pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
niedziela, 27 czerwca 2010
to tak na szybko, bo padam.

najpierw byl feelowship meal - czyli sami wiecie. dużo dobrego jedzenia, dużo gadania w zagranicznych językach i dużo biegania /głównie dzieci, ale i rodzice za nimi czasem też/

potem goście w domu. rosyjskojęzyczni. on z Mołdawii, ona z Ukrainy - ale rozumie po polsku. prawie wszystko. a ja rozumiem po rosyjsku. prawie wszystko. no i -naście/-dzieścia lat mieszkali w Izraelu. ostatnie 4 w Irlandii. 5 dzieci.
dzieci - żywioły. jak to dzieci. nooo - musze trochę posprzatać.
rodzice - Żydzi Mesjańscy. dla nas BOMBA. na pewno będziemy się częściej spotykać. i na pewno będzie ciekawie. choćby ze względu na Wieżę Babel, jaką wspólnie tworzymy.
sieczkę mam w głowie taką, ze nie wiem po jakiemu myslę ;)

dobranoc goodnight lajla tow спокойной ночи לילה טוב


sobota, 26 czerwca 2010




we wsi festiwal i parada atrakcji :) mogliby częściej takie imprezy organizować!



a absolutnie z innej bajki:
w związku z niemożnością a ogromną chęcią posiadania kawalka ziemi oraz domu /ceny! ceny w IRL/, Borsuk zaczął coś przebąkiwać o Kanadzie.
O_O
ide się napić czegoś zimnego

czwartek, 24 czerwca 2010
amiszowa krowa jest w apogeum mleczności.
dziewczyny więc zapijają się prawdziwym mlekiem, a ja kombinuję, co zrobić z ogromem śmietany.
odkopałam stary przepis na "zimne" ciasto drożdżowe i go nieco zmodyfikowalam.
mąka, cukier, drożdże i tyle śmietany, ile wlezie. wyrobioną kulkę do lodówki na min 4h. albo i cała noc. jedna przeleżała 36 godzin i nic jej nie było. potem min 30min poza lodówką przed decydującą rozgrywką.  ciasto jest zwarte, twarde - doskonałe do wałkowania. myślę, ze może być świetne też na słono - coś w rodzaju pasztecików. ale u nas rządzą ślimaczki z budyniem. dziś było potrójnie śmietankowo - budyń śmietankowy ugotowałam na śmietanie i zawinełam go w pełne śmietany ciasto...
tyję od samego patrzenia na to, co napisałam :)

poza tym - czas ma chyba siedmiodniowe buty. dopiero co był poprzedni czwartek!
w niedzielę mieliśmy gości. obywatele UK, a ona nawet najprawdziwsza Walijka, taka, która angielskiego nauczyła się dopiero w szkole! było oczywiście miło i gwarno /5dzieciaków/, ale zmysły miałam wyostrzone do granic. jednak amerykański angielski bardziej do mnie przemawia ;)
w środę było szycie w nowym domu Jonathana i Joyce Yoder. po ładnych paru latach gnieżdżenia się w maciupeńkim i chłodnym /wynajmowanym/, cottage - nareszcie dostali pozwolenie na budowę i raz-dwa-trzy- stanął ich dom. na małej skarpie. duży, przestronny, praktyczny, wygodny, gościnny. z tarasem/balkonem, altaną z huśtawką. z kawałem ziemi dookola, czekającej za zagospodarowanie.
nie ma co ukrywać - zazdrość mnie ukłuła. ech...

czekając na mozliwość zrealizowania kurnika. czytam o hodowli kóz i rozmyślam nad nauczeniem się koszenia kosą. a co! to by było dopiero coś!
jak widać - dziczeję coraz bardziej. wieśniaczeję. odcywilizowywuje się ;)
niedziela, 20 czerwca 2010
no pewnie, że głosowaliśmy!
i zobaczymy, co dalej.
a tak swoją drogą - pamiętacie dowcip powtarzany po ostatnich wyborach prezydenckich?
- Polska - jedyny kraj na świecie, który ma kopię zapasową prezydenta.
ironia losu, no nie? ;)

oraz oficjalnie zakończyliśmy edukację w polskiej szkole. Igor skończył gimnazjum i odebrał świadectwo!
z tej okazji były lody i wygłupy i włóczęga.


"jak Tata kieruję! sama!"


plac zabaw. pami na zdjęciu ma 37 lat i jest matką trójki dzieci!


"młodości! ty nad poziomy wylatuj!" :)


"a tu rzeczywistość skrzeczy" i płacze i ryczy w niebogłosy - mamoooo! nie idź wysoko! ech.



na rynku grała orkiestra. na jej widok dziewczyny puściły się w tany.


a potem wyrażały swoje uznanie dla muzyków :)

tłum zachwyconych tubylców, kiedy skończył już swoje "how sweet!", "gorrrrgeous" i "cute!" zaczął skandować: "autor! autor!" ;)
więc voila!

Borsuk przyodziany w prawie-historyczną koszulkę TNT Motocross 
- kiedyś u nich pracowałam :)

a to akcja sprzed paru dni:

zwłoki kraba, które Ruth koniecznie chciała zabrać do domu.
- "mamo! dla Igola! ale się uciesy!"
i wiecie, /nie-mo-że-to-być!/, ze wcale się nie bała!?

czwartek, 17 czerwca 2010
notka, co sobie ją w głowie układalam, wyleciała.
wyleciała kiedy kaszlałam.
wcześniej tłukąc się boleśnie po głowie.

lekarz określił to 'studniowym kaszlem'. raczej od "100 dni", niż od "studni". ale dla mnie to mała różnica.
no to zostało mi jeszcze 93.
jak dożyję.
mięśnie brzucha mnie bolą i przepona strajkuje.

a piórko w gardle przy każdym oddechu swoje.

ratunku.....


 
1 , 2 , 3