pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
piątek, 27 maja 2016

oto dzisiaj zakonczylam kolejny etap. dwa tygodnie przaktyk w Ballybeg Community Education Project, z czadowym szefem tego projektu Glenem i grupka zapalonyc wolontariuszy. temat godzien osobnej notki ale chyba niestety nie bedzie ;) zycie w rozkwicie :) 

z okazji zakonczenia pratyk wybralam z moimi polskimi kolezankami-studenkami na lunch i kawe i mala wloczege po miescie. przy okazji oblecialam pare charity shopow i zaalozylam list z prosba o dotacje. jako Prezes Neighbourhood Assosociation oraz wolontariusz rozmatych organizacji potrzebuje zepsutej i niechcianej bizuterii wszelkiego rodzaju, zeby w czasie wakacji zrobic z dziekami craftowe warsztaty. pomyslow jest pare ale inne materialy mamy dostepne a koraliki i tego typu pierdolki mozna doskonale up-cyclingowac. na przyklad na dzyndzolki do telefonow ;)

oraz przy okazji wloczegi kupilam sobie buty! przepiekne, przewygodne i wielce kolorowe. o w dodatku pasujace na moja wielka stope :) 

i spotkalam paru znajomych i ucielam sobie z mimi pogawedki! jakze milo! obsmialam sie w zacnym babskim gronie z moja prawie synowa w roli glownej :) przemilo!

a potem puszczalismy latawce z dzieciakami. naszymi i cudzymi :)

a potem otworzylismy piwo. experymentalnie - bezglutenowe z Aldika. 

a teraz wroce do celebracji piatku z moim mezem. ktory chyba zasluguje na nowa ksywke. jakas taka... pozyztywniejsza... musze ja wymyslic i oby ja nosil jak najdluzej :) czego wszystkim nam zyze ;)

czwartek, 05 maja 2016

niniejszym zdalam egzamin. najprawdopodobniej :) bo wyniki kiedystam ;) trudny nie byl, wiekszosc tego po prostu wiedza ogolna na temat niepelnosprawnosci umyslowych, ale po angielsku! oczywiscie w pierwszym odruchu paniki nawet zapomialam co znaczy ADHD.... ale juz, napisane i poszlooooo! 

tadam, mama ma wakacje! praktyki zawodowe najprawdopodobniej bede miec tu Ballybeg CDP, ale jeszcze czekam na ostateczna odpowiedz...

wczoraj za to uslyszalam jeden z komplementow mojego zycia :)

jak ide z psami na spacer (psacer - po naszemu), zwykle wolam swoje dzieciaki a one wolaja inne dzieciaki i po uzyskaniu zgody rodzicow - ide na dzikie pole z calym stadem. czasem idzie ze mna w sumie z 10 mlodocianych mieszkancow naszego osiedla! skaczemy po kupach gruzu, wspinamy sie na sterte cementowych rur, bawimy sie w chowanego w krzakach -  jest czadowo. wczoraj Sandra mi powiedziala: "od kiedy sie wprowadziliscie na nasze osiedle to jest superowo! ciagle jest cos nowego do robienia" wiec rozeslalam grupe moich pomocnikow do samodzielnego roznoszenia ulotek (ja wrocilam do nauki), a dzieciaki, dumne i wazne jak maggi w zupie - powrzucaly mieszkancom zaproszenie na sobotnie WIELKIE SPRZATANIE :)

bo tak sie stalo, ze oficjalnie jestem prezesem NA :) awansowalam sie z Miecki na samego Stanislawa Aniola :D bo w sumie sekretarka ze mnie zadna a i tak to ja robie, szukam, wymyslam i zalatwiam. i wszysy znaja moja dredowa glowe ;)

 

a dzieci w miedzyczasie rosna! najmniejszy Eli, moj malutki syneczek, wcale nie jest taki malutki! wspina sie z chlopakami na ogrodzenie, pedzi z  gory na hulajnodze az mi wlosy deba na glowie staja, wymienia sie resorakami z kumplami i w ogole ma juz 4,5. towarzystwo starzych siostr i ich kolegow wplywa na niego niezwykle stumulujaca, chociaz wieczorami wciaz jest malutki i musi sie przed snem przytulac. z reszta - cala trojkam musi :) obustronnie wtedy ladujemy bateryjki. a Ariel ma chlopaka! Devlin, mieszka obok i jest niezlym rozrabiaka. jak chodzimy na spacery to zostaja gdzies z tylu i sie kryja po krzakach. calowanie w policzki na tm etapie jest absolutnie  dozwolone i przy okazji jest pretekst zeby pogadac o powazniejszych sprawach ;) Rutka jest na etapie grzecznej coreczki przez wiekszosc czasu, az jej nagle humorki nie strzela do glowy. lat 9 i prawie pol, powolutku zaczyna sie zmieniac. wiecie - figura i "mamo chyba potrzebuje dezodorant"

maz tez dojrzewa! wlasciwie od kiedy mieszkamy tu i od kiedy zaczelam szkole mielismy ogromny, chwiejny i poglebiajacy sie kryzys. ale taki naprawde. taki ze dno i piec metrow mulu a potem jeszcze hujnia-z-grzybnia... nawet byl pomysl zeby 10 rocznice slubu uznac za ostatnia. bo wystarczy. no ale. no ale wiecie... wiec kleimy. na razie idzie nam calkiem niezle...

Nasza Szkapa - czyli Cytryna C5 - umarla calkowicie. przez chwile bylismy bez samochodu, po czym okazalo sie ze  sasiedzi chwilowo maja dwa, jeden kupili, drugiego jeszcze nie sprzedali, wiec w sumie mozemy uzywac. i uzywamy juz tak z miesiac... sasiedzi to slowianskie dusze, Rosjanie z Lotwy, przekochani ludzie chociaz wytrzymalaosc na % maja zdecydowanienwieksza niz my ;) to wlasnie ich corka jest nasza wieczorowa bejbisiterka i moim Managerem od Nastolatkow. fantastycznie miec takich sasiadow, wpasc na herbatke czy na winko wieczorem, pozyczyc soli czy co... no ale wlasny samochod trzeba bedzie kupic i trzeba zaczac o tym myslec....

a na koniec wakacyjne fryzury moich corek :) a co tam, niech sie ciesza :) farba czerwona, permanentna! Ariel podgolone OBA boki, Ruti grzeczny kucyk ale z KRWISTYM chwostem :)