pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
piątek, 31 maja 2013

ledwie zdazylam pochwalic deszcz - zjawilo sie slonce i przez dwa bylo wprost upalnie jak na Zielona Wyspe - 23 stopnie!

ledwie zdazylam sie przyzwyczaic do upalow - na dzisiaj chlodek i mzawka i zimny wiatr. a szkola dziewczym miala Dzien Sportu na pobliskim stadione i wszyscy choralnie szczekali zebami... poza dzieciakami bawiacymi sie jak szalone!

ledwie zdazylam sobie zaplanowac jakos dlugi weekend czerwcowy /przede wszystkim duzo lenienia sie i kokoszenia z dzieciakami. oraz znajomi, plaza, rowery. no i szycie dzierganie tworzenie!/, kiedy dowiedzialam sie, ze kaszlacy maluch znajomych zostaje na oberwacji w szpitalu, i jakby jego dwie siostry mogly z tej okazji zostac u nas weekend...

wiec troche nieteges... ale coz, zycie to nie je bajka!

środa, 29 maja 2013

jak to wszystko jest zmienne i relatywne i czlowiek jak ta choragiewka na wietrze...

pada!!

hurrra!!! pada deszcz! wrocily chmury, poranne mgly i niespodziewane ulewy z blekitnego nieba!

nie, nie trafil mnie w glowe zablakany piorun.

tak suchej wiosny nie pamietam ani ja /7 lat na wyspe/ ani wiekowi tubylcy /hoho!/ ziemia byla jak skala, jak beton, dramatycznie spekana i spragniona. wiosna sie ociagala, zimne dni i nocne przymrozki trwaly dlugo, wiec przyroda bardzo ostroznie startowala. ale teraz! wszystko wystrzelilo, wybuchlo, zazielenilo sie. szkoda, ze wraz z ziemniakami czy jarmuzem chwasty tez, ale taki lajf...

cukinia kwitnie jak szalona. lany kopru sciela sie wszedzie. pomidory troche wolno, ale jednak rosna! wojny w kurniku trwaja, 5 starych kur nie niesie jajek zapewne z nerwow, 15 nowych kur nie niesie jajek pewnie z niedozywienia, bo stare je gonia z kurnika. a ja postanowilam je glodem wziac, bo jak im litosciwie sypalam ziarno pod dzioby, to spaly pod krzakami. wiec zarcie tylko w kurniku.

dziewczyny maja kryzys. w powodu dlugich jasnych wieczorow nie chadzaja wczesnie spac, a wstawac rano trzeba. plus wiosna wabi na hasanie i rowery i spacery i zabawy na swiezym powietrzu - wiec sily sie zuzywaja. jedza jak szalone, doprowadzajac mnie czasem do rozpaczy /popoludnie u znajomych - pol godziny po goscinnej sytej zupie prosilu znowu o obiadek. a jak je odebralam, to w domu zjadly tez. gospodyni wpadla w lekki stupor.../. kryzys sie objawia awanturami i krzykami i obrazaniem, matki wytrzymalosc jest wystawiona na ciezka probe, az w widocznym miejscu powiesilam bambusowy kijek jako straszak... byle do wakacji... juz sie nie moge doczekac! lubie byc z nimi w domu, kokosic sie rano wspolnie w lozku, organizowac wycieczki i zabawy - wiec juz sie nie moge doczekac!

 

poza tym - koncze kolejny batik. chyba sobie kupie akcesoria do tego... torby tez sie szyja. i poncho sobie zrobilam na szydelku. a w ogole to chcialabym miec krolika angorskiego i kolowrotek. a moj Borsuk by chcial koze! a ja absolutnie!!! chyba ze welnista, na przyklad kaszmirska...

niedziela, 26 maja 2013

uszyte z eksperymentow tkackich, ze starych jeansow, z plociennych zaslon czy co tam jeszcze znalazlam w moich przepastnych zasobach... z podszewka i kieszonka w srodku.

troche niespodziewanie wszystkie poszly w swiat. jako nagrody z loterii organizowanej przez Educate Together. niespodziewanie i nieplanowanie przeze mnie, ale coz tam. szkola moich corek potrzebuje wsparcia - groszem nie smierdze - wiec chociaz tak moge im pomoc. a ja sie biore za nastepne :)

czwartek, 23 maja 2013

na poczatek troche sielanki :) chyba lato odwiedzilo Irlandie! u nas upal, 18 stopni i prawie nie wieje! ;) na fotce jest juz pozne popoludnie, ale dla Borsuka dopiero poranek...

 

i to samo z drugiej strony. za hamakiem widac siatke od kurzego wybiegu :)

festyn motoryzacyjny na lokalnym lotnisku. atrakcji bylo do upojenia!

jak widac bylo i troche staroci :)

kocyk, ktory zrobilam 'temi recyma' i piekny jest, ze hej! na specjalne zamowienie!

 

nasza pies na plazy, polujaca na cos, co nazywam "pchla piaskowa". pies tez jest piekna :)

 

capo di tutti capi! szef mafii, glowa rodziny, ba! wodz plemienia! albo stada. a stado sie wlasnie dzis powiekszylo o 15 kur. 

btw - bylismy po te kury daleko w glab ladu, ponad 70km. drzewa tam rosna prosto i calkiem ich duzo, wiosna duzo bardziej zaangazowana, nie wieje... zwykle krzaki wzdluz drogi bujniejsze! myslicie, ze niesiona z wiatrem morska sol, do spolki z wspomnianym wiatrem az tak niszczy i oslabia roslinosc? ech.

czwartek, 16 maja 2013

no i polecial. Syn Perworodny.

tym razem do Niemiec. dla odmiany do mojej siostry bawic jej coreczke /dla przypomnienia - w ubieglym roku Igor byl w UK i zajmowal sie synkiem mojego brata/. zatem Igor ma pracujace wakacje w Monachium a my juz tesknimy do niego. dziewczyny uswiadomiwszy sobie co to znaczy "cale wakacje" - az sie poplakaly.

wnie moge sie nadziwic, ze to moj syn. jest z nigo super facet, pewnie ze mlody i w pewnym sensie glupi - ale madry i odpowiedzialny i kochany i lubie go przeokropnie! czasem lepiej sie z nim dogaduje niz z Borsukiem ;) no ba, moja krew... ;) zawsze ma dobry humor i nieraz rozsmiesza mnie do rozpuku :D ktos go kiedys porownal do Pinkie Pie , ale dzis odlecial w przestworza jak Rainbow Dash....

taktaktak - ciagle mamy fijola na punkcie MLP :) czego sluchalismy w drodze na lotnisko? soundtracku z trzech sezonow kucykow!


w prezencie moja Siostra dostala jedna z moich upcyclingowych toreb. wybrala doskonale - jest naprawde udana!


 

recznie tkany kawalek materialu, pojemna kieszen z dzinsow miedzy fredzlami, pasek wraz ze szlufkami z innych dzinsow, uszy na ramie z nogawki - widac ciemne miejsca po kieszeniach. w srodku podszewka i kieszonka. torba duza, w sam raz na spozywcze zakupy na bazarku albo na piknik z rodzina. alebo jak sobie uzytkownik zyczy :)

 
1 , 2