pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 25 kwietnia 2013

dziekujemy za zyczenia ale sie nie przyjely. Eli ma szkarlatyne. 

wysiadam........

 

***

korekta. Ariel tez ma szkarlatyne.

 

wtorek, 23 kwietnia 2013

stawiam na angine. nie pamietam kiedy sie tak rozlozylam. i wszystkie male dzieci wraz z ze mna. koszmar i masakra. goraczka, bol glowy ii kazdego jednego miesnia i kosci i stawu. spuchniete migdaly. zapchany nos. 

niech mnie ktos dobije...

 

a za oknem slonce i zabronowane pole. ech.

 

 

***

 

grypa. no to ja chyba w zyciu nie mialam grypy! bol wszystkiego.

niedziela, 21 kwietnia 2013

od kiedy moj najstarszy syn zostal jednym z BRONIES, nawet w telefonie ne moge swobodnie korzystac z internetu. bo tylko na moim telefonie dziala przefajna gra w MLP i Syn sprawdza, czy mu sie juz mlyn zbudowal albo musi jablka pozbierac alebo cos. zgroza, nieprawdaz? a do tego on sie wcale tego nie wstydzi i nawet nie moge go zaszantazowac, zeby mi natychmiast oddal telefon, bo powiem wszystkim! a w miedzyczasie sie laduje, bo gierka bateriozerna jest. zgroza do kwadratu! ;)

ale plusy dodatnie sa takie, ze tworze.

dostalam sporo wprawek tkackich z jakiegos osrodka nie niepelnosprawnych. zwariowane zestawienia kolorow, dziwne watki i szalona osnowa, czasem bledy i nierowny splot. ale i tak przepiekne. tworze z nich torby albo poszewki na poduszki na sofe.

ale nie mam czym fotografowac na szybko, bo telefon zajety przez BRONY'ego.

poza tym, przeciez mialam sie obrazic! prawda! ;)

piątek, 19 kwietnia 2013

juz sie mialam fochnac, ze nikt nie podziela mojego zachwytu dla szydelkowej wrzosowej spodnicy, ale MalaMi uratowala sprawe. ale i tak - gdzie te dziesiatki slitasnych komciow? doprawdy...

zamierzalam sie tak bardzo fochnac, zeby az z tej obrazy nie pokazac co jeszcze zrobila/robie, ale prawda jest inna.

nie mam czasu, nie daje rady, nie wyrabiam na zakretach. latam na wysokosci lamperii a i tak.

wtorek i czwartek mam swoje warsztaty craftowe i mnie tak nakrecaja i inspiruja i podladowuja, ze w domu w kazdej wolnej chwili cos dlubie i robie i szyje i dziergam i planuje i pruje i poprawiam i rzucam w kat zeby za troche zaczac od nowa.

zew ziemi grzmi wielkim glosem, sasiad nam zaoral poletko, czeka na zabronowanie, sadzonki zielenia sie na parapetach, w tunelu powoli sie zageszcza, maliny posadzilam, 15 krzaczkow i czarnej porzeczki 4 - bo ja wprost uwielbiam. Borsuk pomalowal donice z opon i czesc juz zasadzilam przeroznymi cebulkami i mam nadzieje ze bedzie tak przepieknie, ze hej! proboje ukorzenic mlode palmy. stewie dostalam od kolezanki. kolejne awokado nie chce wystartowac. tym zyje.

wiesci z kurnika srednio dobre. musze odszczekac wszystko, co mowilam zlego o wysiadujacej jajka kurze. wysiedziala skutecznie! ale maluchy nie sa w stanie wylezc z jajek. dwa juz polegly, zostaly dwa. czekamy. ale zniwo smierci jest jeszcze wieksze. podczas ostatnich huraganow 4 kury padly pastwa lisow. czy je wiatr porwal wprost w lisie paszcze, czy w tym tornadzie nie doslyszaly i daly sie podejsc - nie wiem. czesc ich pamieci, biznes jajkowy chwilowo zawieszony. ale panowie sie zmobilizowali i wlasnie robia porzadne ogrodzenie kurzego wybiegu i zamierzamy niedlugo powiekszyc stadko. bo kury sa strasznie fajne! gesi mi ze dwie jeszcze marza i moze jakas perliczka i paw. a co!

dziewczyny znowu maja zafarbowane na zielono stopy. dzikusy moje!

 

zycie na wsi jest zajebiste. przypomnijcie mi o tym zima, kiedy bede marudzic, co? ;)

piątek, 12 kwietnia 2013

artystycznie bedzie. prawie ;)

batik mam jeszcze nieskonczony i chwalic sie nie ma czym. i nie wiadomo, czy bedzie, bo to przeciez moj pierwszy. och, jakby wyszedl tak, jak sobie to zaplanowalam...

ale na poprzednich zajeciach Madread zapomniala zabrac tjanting, wiec zabralam sie za filcowanie na mokro. wlasciwie w kazdej wolnej chwili powinnam sie tym zajmowac, ale zalagl mi sie w glowie pewien pomysl - o musialam natychmiast sie za niego zabrac.

i oto. voila. prawie freeform!

 

z przodu krotsza, spontanicznie nierowna, chaos zaplanowany,

z tylu dluzsza, niesymetryczna, w calej bogatej wrzosowej gamie,

podoba mi sie bardzo i jestem z niej okropnie wprost dumna! i zamierzam w niech chodzic :)

 
1 , 2