pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
środa, 28 kwietnia 2010
o!
jeszcze wieczorem mała chwila.

wiecie, czego mi żal?
wron.
na fali dokarmiania ptaków i wronom się dostawało, specjalnie szykowałam im co większe kąski i wyrzucałam dalej na trawę, bo strachliwe są i nerwowe. żal mi ich, bo nieurodziwe, krzykliwe i źle się kojarzą. a teraz do tego będą rozczarowane i zawiedzione. ech...
bo ja lubię wrony :)


mała przerwa.
panny się układają do snu na górze a na chwilę usiądę do kompa.
a gorącą herbatą. bo chłodny i mglisty dzień dzisiaj.

zostały mi resztki, niedbędne do przeżycia jednego czy dwóch dni.
reszta spakowana.
jutro z rana przyjeżdża samochód, druga tura w piątek rano.

nie wiem, kiedy komp zostanie podłączony do netu - wiec zapewne będzie przerwa. moze się ktoś za mną stęskni? heh.

od wczoraj Borsuk pomyka nową taxsówka po mieście. C5 on the road!
on to ma dopiero przeprowadzkę totalną!
- nowy samochód
- nowy dom
- niech Ci, kochanie, nie przyjdzie do głowy i żonę wymienić na nową! - zagajam
- moze bym i znalazł nowszą, ale na pewno nie lepszą!

wybrnął :)
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
jeśli możesz to przeczytać, to znaczy, ze nastąpił cud komputerowy!
coś nam ostatnio net ledwie bangla.
czy to chmura jakaś go spowalnia, czy co, do jasnej anielki?!

właściwie bardzo mi to nie przeszkadza, bo i tak nie mam czasu surfować /serfować? smerfować?/, w sieci.
w czwartek o poranku podjeżdża pod nasz /jeszcze/ dom DUŻY samochód i SIĘ przeprowadzamy.

mój prawy jajnik za to produkuje jakieś mega-jajko, i najlepszą jest pozycja embionalno-fasolkowa. pakując dom i tak się ciągle schylam, jednak to nie to samo. Borsuk stwierdził, ze skoro ono takie mega, to szkoda je stracić ;)

pustką wieje i na naszym koncie i w kieszeniach. przymusowa przerwa z powodu przeprowadzki TAXI z Seata na Citroena i małe Borsukowe chorowanie wcześniej plus te wszystkie akcje z rentem i depozytem - bida. a ja naprawdę nie mam gowy do "kreatywnego gotowania"!


ide spać.
piątek, 23 kwietnia 2010
chyba sobie włączę w moim wypasiastym telefonie krokomierz i wsadzę w kieszeń.
aż jestem ciekawa.
przebiegi, jakie robię ostatnio po domu powodują, że wieczorami bolą mnie nogi.
pakowanie - reaktywacja.
zaczełam przecież z początkiem miesiąca, ale ze nam się wizja zmieniła - okazało się za wcześnie. więc zrobiłam przerwę. i nagle okazało się, że już następny łikend bedziemy mieszkać gdzie indziej! aaaaa!!!!
Borsuk obiecał, ze mi pomnik postawi. i ma rację! i ma absolutną rację!!
a do tego "ni stąd ni zowąd" dziewczyny miały nocne gorączkowanie - wczoraj Ruth a dziś Ariel. wiec nocny przebieg plus dzienny równa się....
no a w sobotę ma nas odwiedzić nasz przyszły landlord. a ze mieszka w UK, będzie u nas na lunch. Anluan oraz Margareth. miły, elegancki, domowy lanczyk zapoznawczy z podpisywaniem umowy w otoczeniu pudeł, paczek i ogólnego chaosu. heh. jakoś muszę to ogarnąć.
zamierzałam więc przygotować się zawczasu i własnie robię meksykańskie gołąbki. tylko co mi do łba strzeliło, żeby robić je z kilograma mięsa?! wyszła mi ilość przemysłowa.
nie ma się co martwić - zostaną pożarte. jednak conieco późno już, a końca nie widać...

w tak zwanym międzyczasie założyłam sobie konto na FaceBook'u. rozgryzam to i rozkminiam. i mam zagwozdkę. gdzie tam jest opcja - importuj znajomych z nk?!
;)

środa, 21 kwietnia 2010
w czasie kupy dzieci się nudzą...



lub też - nie zwazając na koszty dążą do celu!
tururururu!! :D:D:D

 
1 , 2 , 3 , 4