pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
środa, 29 kwietnia 2009
właściwie zamierzałam napisać całkiem inną notkę. miało być refleksyjnie i dyskusyjnie.

ale sama siebie zasypałam stertami odzieży dziecięcej. segregacja rozmiarowa, separacja sezonowa, przegląd i rozkładanie na kupki - za małe na Ruth, za duże na Ruth, za duże na Ariel /to ta sama, co za małe na Ruth ;)/, za małe na Ariel. jak za małe na Ariel, to pytanie - czy zostawić /może mi się wreszcie rodzeństwo rozmnoży/? może przekazać następnemu dziecku? albo wywalić definitywnie? chociaż moze wykorzystać jako szmatki...obejrzeć kapelusze, stroje kąpielowe /a gdzie słońce?!/, połączyć osierocone skarpetki, zlokalizować drobiazgi wymagajace naprawy. przy okazji - zapamiętać listę rzeczy, które trzeba dziewczynom dokupić na tegoroczne lato.
z lekka już padam na pysk, ale ciągle nie mam się gdzie położyć spać....

..... kończę regeneracyjną herbatkę imbirową i wracam na pole walki :)

a jak skończę - LATO - PRZYBYWAJ!! ;)
wtorek, 28 kwietnia 2009

wycieczka do Bunmahon jeszcze okoloswiateczna. fotki z telefonu :)

piekna i pusta plaza. chlodno bylo, mgliscie, wietrznie, romantycznie ;)

bunmahon1

spojrzenie w prawo....

bunmahon2

i w lewo...

bunmahon3

Mniejsza wdychala jod ;)

bunmahon5

co, jak widac, zaostrza apetyt :) 

bunmahon4

Wieksza kopala :)

bunmahon6

gruntowala kaluze po drodze :)

bunmahon7

i przeprowadzala roboty melioracyjne :)

bunmahon8

Snowskie trofea - rozgwiazdy, wezowidlo, kraby, torebka syreny i jezowiec. milusie, nie? a ten aromat.....

- tato! tato!
- co się dzieje, Rutka?
- widać! widać!
- co widać?
- tate!

oraz mame, dzidzio, Igo i ujka!
i domy, dziewa, ajomy* i dzieci :)

biernik albowiem odpowiada na pytania - kogo? co? /widac?/ :)

* ajom - samochód
piątek, 24 kwietnia 2009

bo z Igora komputera!

oprogramowanie do mojego telefonu nie chce wspolpracowac z Linuxem na naszym domowym kompie. wiec pozyczam czasami od syna laptopa.

okazalo sie bowiem, ze aparat mam calkiem niezly, pewnie, ze to tylko aparat w telefonie komorkowym. ale calkiem sie sprawdza :) w koncu - zawsze mam go przy sobie i bateria zawsze dziala :) ochoczo pstrykam nim fotki - i oto efekty:

freyhouse1

Siostry sie bawia. RAZEM! :)

freyhouse2

jak ona musi go kochac! oddala bratu swoja mume!

freyhouse3

Tata czy czekolada?

freyhouse4

moje ulubione! mam je jako tapete w telefonie :)

ruth1

golas :)

igor1

zlapany na goracym uczynku :)

ruth2 ariel1

jedna nasladuje druga. ale ktora zaczela? :)

faza na "boję się" trwa już kilka ładnych miesięcy.
a wraz z rozwojem mowy straszne rzeczy się doprecyzowują.
o ile na początku Rutka obwieszczała "boim-boim-boim" i wystarczało zamknięcie kuchenne drzwi /w przedpokoju wisiały bowiem groźne kurtki i niebezpieczne płaszcze /, tak teraz sprawa robi się bardziej skomplikowana.


więc boimy się latających owadów - kiedy zaczynaja miotać się na szybie albo chaotycznie latają w okolicy. pająków też się boimy. ale już tych wszechobecnych szarych pancerników, wiecie, tych, co to lubią wilgoć i się zwijają w kulkę, tych się nie boimy, o dziwo! te Rutka łapie i lekko nadgniecione przynosi mi, chwaląc się - jobak! /jak się to stworzonko nazywa?! wie ktoś?/ boimy się miksera i suszarki do włosów, odkurzacza, parkingu podziemnego i dużych, głośnych, nieznanych rzeczy. boimy się ognia /Reksio-strażak odpada!/, buchającej pary wodnej, gwiżdżącego wiatru - żywioły przerażają! :) czasami boimy się zejść samodzielnie ze schodów, a czasem wejść. chyba, że się czasem nie boimy - bo mamy jakąś sprawę...

walka ze strachami polega na przykład na oswajaniu :)
muchy i pająki łapiemy do słoika. siedzą tam, a bezpieczna i szczęśliwa Rutka może je sobie oglądać do woli, bać się i fascynować równocześnie, albo zabierać ze sobą swoją własną muchę - wszędzie! jeśli zwierzątko dożyje do wieczora - wypuszczam je na wolność... czasem nie dożywa. i pomyśleć, że w podstawówce miałam legitymację LOP* ;)

a czasem walka ze strachami polega za odwracaniu uwagi :)
Rutka chce pokonać schody, a ja z jakichś przyczyn nie mogę jej towarzyszyć. boi, boi - woła Ruth. - to śpiewaj, kochanie! jak się śpiewa, to się nie boi! - radzę jej. i ona śpiewa! na przykład - aaa, kotki dwa, siabaduba, siabaduba**..... albo - misie - dzieci, dzieci - misie..... albo - i-ja-i-ja-O!

***

dialogi :)

- boi boi - ogłasza Ruth
- czego sie boisz?
- cienia!

- boi boi - obwieszcza Ruth
- czego się boisz?
- Utki!

?? ???
ja rozumiem, że kiedy rozum śpi, budzą się upiory.....

------
* Liga Ochrony Przyrody przecież
** szarobure, szarobure...
 
1 , 2 , 3