pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
niedziela, 29 kwietnia 2007
najpierw pojechaliśmy na niedzielne nabo do Tramore Bible Church - maleńkiego i sympatycznego zboru właśnie w Tramore.
potem pojechaliśmy zobaczyć czy morze ciągle jest na swoim miejscu. było.
a potem pojechalismy do gościnnego domu Sylwi i Karola, gdzie oddaliśmy się niedzielnym rozrywkom - pyszny obiad, świetne ciasto, mocna kawa i przyjacielskie pogaduchy.
a potem syci wrażeń i smakołyków wróciliśmu do domu.

fajna niedziela :-)

od kiedy zaczełam pisać swojego bloga, odkryłam istnienie tajemniczego, ulotnego i podskórnego świata blogopisarzy. wiedziona ciekawością zaczełam zwiedzać ten nowy dla mnie obszar. niektóre miejsca odwiedzam regularnie, inne sporadycznie. czasem zerkam na "ostatnie wpisy" na głównej stronie i znajduje całkiem nowe zakamarki. czasem wędruję poplątana ścieżką od bloga do bloga przez zakładki "czytuję", "zaglądam", aż nie wiem skąd zaczęłam i dokąd zmierzam i co chciałam zobaczyć.

rózne są te "pamiętniki" i po wizytach miewam czasem dziwne uczucia.

blogopisarze zajmują się Wielkimi Sprawami, komentując bierzące wydarzenia i zawsze mając na ich temat swoje własne, oryginalne zdanie. albo opisują przejawy bogatego życia wewnętrznego, pełnego Wzniosłych Myśli lub Głębokich Refleksji. rozmawiąją z innymi blogopisarzami posługując się półsłówkami, niedomówieniami i enigmatycznymi żartami. omawiają ważne społecznie tematy, zajmują się kontrowersyjnymi zachowaniami i nowocześnie podchodzą do życia. czasem zwykła codzienna sprawa ubrana jest w komediowe szatki, rozmowa brzmi jak ze scenarisza, a szare przedmioty, dzięki dostrzeżeniu ich przez Głównych Bohaterów okazują się być nieodkrytymi perłami.
kiedy powędruję sobie po blogosferze, a potem wrócę do naszego Freyhous'u, uświadamiam sobie jakie nieprzeciętnie zwyczajne życie prowadzimy i wyjątkowo normalnie do niego podchodzimy.

czyżbyśmy żyli w czasach, kiedy normalność jest kuriozalna?


a ja mogę napisać, że powłóczyłam się dziś z dzieciakami po mieście. upiekłam ciasto czekoladowe. podyskutowałam z MM. zaliczyłam pranie i sprzątanie. poszłam na koncert do naszego zboru. pozachwycałam się Ruti. chleb mi się własnie siedzi w piecu. pomarzyłam o przyszłości, cieszyłam się teraźniejszością. ot, tak zwykłość.

i niezmiernie mi się ona podoba. dzięki Ci, Boże, za to co mam :-)
sobota, 28 kwietnia 2007
link z wczorajszego wpisu ponoć nie działał...
teraz już jest ok. wrzuciłam na nasz serwer
można zciągnąć tu:←↓→
piątek, 27 kwietnia 2007
ruszyło mnie ekologiczne sumienie.
kondycja Ziemi jest marna, dziura ozonowa łypie, efekt cieplarniany grzeje, góry śmieci rosną a kataklizmy hulają po naszym zmęczonym globie jak chcą.
cóż - sami sobie zafundowaliśmy takie atrakcje... poza tym - to właśnie tak ma wyglądać*

ale postanowiłam spróbować być ekologiczna. uświadomiłam sobie, że moje kochane dziecko produkuje codzienne pewną liczbę zasikanych pieluch, które w skali tygodnia, miesiąca, a potem roku, rosną do ogromnych ilości metrów sześciennych śmieci. aż mi w to trudno uwierzyć - różowa pupa mojej Ruth przyczynia się katastrofy ekologicznej.

więc: zainstalowałm dziecku tetrową pieluchę. a na to specjalne, ponoć "łapiące siki" majteczki.
eksperyment trwał 2,5 godziny.
straty: 2 pieluchy, 2 pary majteczek, 2 body, 2 pary spodenek i 1 kocyk.
Ruth z wesołej i bezobsługowej dziewczynki zmieniła się w mniej wesołego i bardziej absorbującego bachorka.
z nadejściem pory dobranockowej wróciliśmy do nieekologicznych jednorazówek.

jak ja wychowałam Igora tylko na tetrowych pieluchach?
jak moja Matka wychowała naszą czwórkę??
a jak mojeje Babci udało się wychować 12 dzieci i nie oszaleć??


* tutaj link do ciekawego filmu. jakość średnia, lektor umiarkowany, czas koło 1h - ale mocno polecam...

czwartek, 26 kwietnia 2007
Ruth odkryła, że ma rączki. wyciąga jedną przed siebie i ze zdumieniem obserwuje miotający się przed jej twarzą obiekt. nagle przestaje machać łapką, ta znika z jej pola widzenia i Ruti zaskoczona roglada się dookoła - gdzie się podziała ta fajna, ruchliwa rzecz? absolutnie nie zdaje sobie sparwy jeszcze, że ma nad nimi władzę.
poza tym - zaczyna się głośno śmiać. na razie sporadycznie, kiedy matka gada już totalne głupoty i stroi błazeńskie miny. takie sytuacje są powodem, by głośno dac znać, że to śmieszne.
rośnie :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6