pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
sobota, 31 marca 2012

s1

 

s2

 

ds3

 

ts4

a to najlepsze - dziewczyny w szlafrokach na trampolinie, przy okazji porannego wyprowadzania psiaka na siku. plusy dodatnie wsi ;)

wtorek, 27 marca 2012

zaczeło się!

dziewczyny wieczorem mają brudne, czarno-zielone stopy, piasek w uszach i zasypiają w pół zdania :)

dziś było 'rzeźnikowanie' w Amiszewie i całe popołudnie tam spędziliśmy. a ze pogoda cudna, pełną piersią chłoneliśmy uroki wsi.

bo są niezaprzeczalne! niechby tylko jakieś skuteczne remedium na jesienne dołki znaleźć...

może najmłodszy /nie myślę o Elim!/ członek rodziny bedzie takim lekarstwem? pies w domu to dużo więcej miłości i funu. Borsuk jest chyba bardziej podekscytowany, niż przed urodzeniem dziecka... a dziewczyny powolutku przygotowujemy, już się cieszą, że będzie to owczarek i że będzie dziewczynką pieskową i ze będzie mały. oczywiście każda miałą swoje własne wyobrażenia i oczekiwania /mały, z frędzelkami na uszach, zeby miał długie włosy do kokardek, chłopak, duży ale dalmatyńczyk, albo dwa małe dla każdej po jednym, jednak duży i żeby nas bronił jakby nas opryszek napadł, no i czy nasz pies będzie mówił?/. jeszcze nie wiedzą, ze w tą sobotę po niego jedziemy. zamęczyły by mnie i siebie niemoznością doczekania się!

Borsukowa propozycja na psie imię, to Szaron / Sharon. dla mnie moze byc :) dziewczyny maja oczywiscoe mase przezabawnych propozycji /Śmieszek,Gryzek, Psinka, Ariel, Rutka, Kotek, Ora, Dora, Frola itp/

powinnam czytac jakis podrecznik psiej psychologii, ale minimalnie ogarne okolice i padam :)

poniedziałek, 26 marca 2012

- zobacz - dziabnełąm palcem w dział ogłoszeń w naszej lokalnej gazecie - szczeniaki owczarka niemieckiego do sprzedania.

-aha.

- w sumie, jakby mieć szczeniaka, to raczej jak jest jak teraz - widać ciepło i promienie słoneczne rozpieszczające nas od paru dni do reszty namieszały mi w głowie. kontynuowałam - żeby do jesiennych deszczy już podrósł. ciągle tylko gadamy o tym psie, dziewczyny marzą o nim, opowiadają i w końcu stracą do nas zaufanie. nawet nie wiemy, ile kosztuje taki pies...

- pokaż to ogłoszenie - Borsuk wyczuł koniunkturę i kuje żelazo, póki gorące. wziął telefon i poszedł w ustronny kąt /byliśmy akurat w KidZonie z dziewczynami/

i nagle się okazało, że dziewczyny siedzą zadowolone /i nieświadome/, u Cioci Magdy, a my zasuwamy raźno do Kilmacthomas. i nagle sie okazało, że gadu-gadu, ręka-ręka i w sobotę mała futrzasta kulka będzie mieszkać u nas w domu.

a ja przecież.... tylko... no właściwie, chciałam..... ale przecież nie tak od razu!..... i jakze to? dzieciom butów na wiosne nie kupiliśmy!... i tu wtem! tak nagle? nie, no oczywiście, sama wybierałam, która suczka, ale czy to sie wydarzyło naprawde? ojejku! gdzie jej kąt przygotować? ajajaj, bramkę w korytarzu trzeba! ratunku, gdzie nasze, dawno kupione, sześc książek o układaniu psów?! ... no jakże to?!......

 

i tak to się właśnie stało :)

teraz, to się dopiero zacznie BAL! dziewczyny w sobotę oszaleją! /na razie nic nie wiedzą/. skoro ja nie mogę się z szoku otrząsnąć, co dopiero one :) teraz tylko musimy dojść do porozumienia w sprawie imienia /dziewczyny aktualnie chcą Azora/, no i te poradniki przeczytać!

nasza to ta środkowa. najbardziej zadziorna, ciekawska i niezależna z rodzeństwa :) /zdjęcie podkradłam z ogłoszenia/

 

ALE! a propos gryzienia i zębów. pierwszy ząb Eliasza już na wierzchu. a jak świetnie działa!

sobota, 24 marca 2012

zęby już się bielą pod dziąsłami, już można wyczuć palcen twarde szorstkości. dobrze, bo Eliasz ostatnio ma tylko dwie opcje - jedna - śpię /krótko i czujnie/, druga - marudzenie i ślinienie. ale i tak jest uroczy :)

wczoraj wieczorem Igo jakoś tajemniczo uszkodził sobie gałkę oczną /soczewka?/. w nocy Borsuk z nim jechal na ostry dyżur i nawet szybko wrócili. wygląda juz lepiej, dostał kropelki i szlaban na kontakty na jakiś czas. imidż mu trochę ucierpi ;)

słonecznie i błękitnie, mimo chłodnego wiatru wybraliśmy się na plażę. dziewczyny sie chlapały w lodowatej wodzie i mają się świetnie. cieszę się i troszkę dumna jestem z tego - zahartowane są! jedyne, co chronię z iście polską starannością, to uszy. chusteczka, opaska lub czapka musi być. tubylcy mają widocznie ewolucyjnie dostosowane kanały słuchowe ;) nam wieje w uszy i niezabezpieczone chorują ;)

kiedy potem siedzieliśmy przy zewnętrznych stolikach małej kawiarenki, z widokiem na dunmorski port, rozhuśtane morze i zamgloną latarnie morską, kiedy ludzie dookoła niezobowiązująco się uśmiechali i zagadywali, kiedy kelnerka na widok dzieci hojną ręką sypneła marshmallows do gorącej czekolady - jakoś zachciało mi się być "trochę bardziej ajrisz". parę dni temu odwiedziliśmy urząd emigracyjny i wzieliśmy wnioski o obywatelstwo. w sumie?....

poza tym - jakiś spokoj mnie ogarnął. a może leń? rozglądam się po domu - jest w miarę. ogarniętę jako tako. to czy tamto moze poczekać. nie pali sie, nie zając, reeelax. nie mam pomysłów na gotowanie. ale wszyscy sie cieszą na proste potrawy. a c o tam...

środa, 21 marca 2012

ciągle coś sie dzieje, jednak nie aż tak spektakularne, żeby sie od razu do klawiatury rzucać ;)

- na urodziny dostałam śniadanie do łóżka, laurki i kartki od dzieci i kwiaty o męża. wszystko jako niespodziankę /serio/ i w atmosferze zdrowej zabawy a nawet wygłupów. uhahana chodzę do dziś :)

- Arielka została wezwana na pobranie krwi /pamiętacie - wykluczamy celikię/. mając do wyboru pokaźną ilość innych dni i przynajmniej parę innych godzin urzędowania, los postanowił umówić nas dokładnie wtedy, kiedy Borsuk z Cytryną mieli byc na NCT /przegląd, bad. techniczne/. wiec sama z cała trójka musialam tam iść! ufff, ryku było co niemiara, ale przeżyliśmy to. wyniki za jakies 2 tyg.

- posiałam. głównie pomidory i trochę kukurydzy i kwiatki i paprykę. na razie w ogrodzie bida-z-nędzą i nie byłoby gdzie tego posadzić, ale Borsuk już coś tam działa w tym kierunku... ogrodnictwo uzależnia! wiedzieliście o tym?!

- gosci mieliśmy kiedyś na kolacji. dwóch młodzieńców z Amiszewa. dyskutowaliśmy do późna i scierali i argumentowali i do dziś nie moge sie nadziwić, w jakim Matrixie ludzie żyją. tylko - czy my też żyjemy w Matriksie, tylko innym?

- kiedyś tam było u mnie "szycie". wszystko fajnie oraz miło, a jakie kokosanki genialne zrobiłam! no i wywlekłam mój zaniedbany projekt, zaczety jeszcze z Eliaszem w środku. musze sie wziąć do roboty, bo mi sie Siostra rozmnoży, a ja w lesie!

- z powodu trampoliny przychodzą do nas chłopaki od Nataszy i Vadima - Wiliam i Richard /8 i 7 lat/. a z okazji bliskosci i zabawek przychodza do nas dzieciaki Joyce i Jonathana - Patrick, Joseph i Jocelyn /7, 5 i 4/, wiec bywa uff, no bywa inaczej ;) jeszcze głośniej i jeszcze większy kipisz w domu. ale jest fajnie :)

- przez miesiąc sie sciągało, aż się sciągneło. 80GB filmów 'disneya', od 1937 do 2008. w oryginale. taak, wieem, jestem piratem. ba! jesteśmy piracką rodziną! no, ale jakieś wady trzeba mieć. wiec mamy zapas bajek na sto lat i koło ratunkowe, jak się znajome dzieciaki zbyt rozbrykają. ale "Królewne Śnieżke" z '37 polecam z dubbigiem. pierwszym polskim!!

- posiałam gdzieś ładowarkę do baterii od aparatu!! i nie  wiem gdzie!! a czas leci, dzieci mam takie cudne i nieuwieczniane już ze 3 miesiące!!! bo aparaty w telefonach sie nie liczą...

 

 
1 , 2 , 3