pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
piątek, 30 marca 2007
no proszę - niektórzy mają już ferie świąteczne :-)

irlandzki system edukacji dba o komfort młodzieży szkolnej - mają duuuużo wolnego i nie przemęczają ich nadmiarem informacji i obowiązków.....

a do tego - wakacje dla /secondary school/ trwają trzy miesiące - czerwiec+lipiec+sierpień.
nieźle - co?

w związku z tym - nasz student college'u


elegancki, prawda? na głowie ulubiona czapeczka L.O.L SQUADu -pozdro dla CHaeSowej młodzieżówki!

to herb szkoły z bliska


młody człowiek od razu poważniej wygląda jak sobie krawat zawiąże i nosi na piersi takie poważne odznaczenie.

a to - ukochana siostra tego młodzieńca :-)





nie dziwota, że ukochana, nie?
a i staruszkowie podzielają to zdanie :-)

czwartek, 29 marca 2007
dzisiaja mija pół roku jak wylądowaliśmy w Irlandii.
29 września 2006 prom zakotwiczył w porcie w Rosslare a opony dzielnego Ducata dotkneły Zielonej Wyspy :-)

jakiś bilans? podsumowanie?
Chaotycznie zatem:

Freyoo dwie firmy zaliczył
Igor w szkole zaistniał
Kasior się rozmnożył
znaleźliśmy przystań w zborze Maranatha
wynajeliśmy dom
kupiliśmy samochód
poświętowaliśmy Boże Narodzenie
zaliczyliśmy Sylwestra
przeżyliśmy atak astmy
odwiedziła nas Wielka Wandeczka
Ruth się zaczeła uśmiechać
zintegrowaliśmy się z Edytą, Rafałem i Elą
zaprzyjaźniliśmy z Iwką i Krzyśkiem
poznaliśmy Roberta i Bożenę
zbobyliśmy trochę innych znajomych
przeżyliśmy parę cudów
zwiedziliśmy parę plaż
wypiliśmy trochę piw
owiało nas, opadało ale ciągle się trzymamy :-)

z tej okazji - pamiątka z niedawnej wycieczki - dla wszystkich naszych PRZYJACIÓŁ i dla całej naszej RODZINY



zwiedzilismy /po raz kolejny/ plażę w Annstown


obserwowaliśmy przejawy morskiego życia


pobrykaliśmy w jednej z zatok koło Tramore


gdzie przewietrzyliśmy się wszyscy


oraz natknęliśmy się na takie kuriozum


no i jak? kto do nas przyjedzie na wakacje?

środa, 28 marca 2007
nie wiem co jest skutkiem a co jest przyczyną.
słucham melancholijnych kawałków, bo mam smętny nastrój czy mam smętny nastrój, bo słucham melancholijnych kawałków?

nieważne. samotnie mi i tęskno. smutek jakiś mnie ogarnął, trochę obawy i żalu. nadzieja jakaś blada się wydaje, marzenia niemożliwe, plany dalekie, ludzie nieobecni. wszystko wydaje się być inne niż powinno. gorsze.

to normalne myśli emigranta?
normalne nastroje matki niemowlęcia?
zwyczajne uczucia samotnej kobiety?
a może wiosenne przesilenie?

przecież mam kochanego męża, superskiego syna i cudną córeczkę.
ale tak mi brak jeszcze czegoś...

będzie lepiej... wiem o tym.
odnalazłam swój stary odtwarzacz mp3.
a w środku - parę fajnych kawałków, które w oryginale gdzieś zagineły .

lubie rosyjską muzykę. ma w sobie coś wyjątkowego.
melancholię, tęsknotę... do tego piękny, melodyjny język. polecam :-)
tłumaczenie samoobsługowe...


Сладострастная отрава - золотая Брич-Мулла,
Где чинара притулилась под скалою,- под скалою...
Про тебя жужжит над уухом вечная пчела:
Брич-Мулла, Брич-Муллы, Брич-Мулле,
Брич-Муллу, Брич-Муллою.

Был и я мальчуган, и в те годы не раз
Про зеленый Чимган слушал мамин рассказ,
Как возил в Брич-Муллу детвору тарантас -
Тарантас назывался арбою.
И душа рисовала картины в тоске,
Будто еду в арбе на своем ишаке
А Чимганские горы царят вдалеке
И безумно прекрасны собою.

Но прошло мое детство, и юность прошла,
И я понял, не помню какого числа,
Что сгорят мои годы и вовсе дотла
Под пустые, как дым разговоры.
И тогда я решил распроститься с Москвой,
И вдвоем со своею еще не вдовой
В том краю провести свой досуг трудовой,
Где сверкают Чимганские горы.

Мы залезли в долги и купили арбу,
Запрягли ишака со звездою во лбу,
И вручили свою отпускнуню судьбу ишаку -
Знатоку Туркестана.
А на Крымском мосту вдруг заныло в груди,
Я с арбы разглядел сквозь туман и дожди,
Как Чимганские горы царят впереди,
И зовут, и сверкают чеканно.

С той поры я арбу обживаю свою,
И удвоил в пути небольшую семью,
Будапешт и Калуга, Париж и Гельгью
Любовались моею арбою.
На Камчатке ишак угодил в полынью,
Мои дети орут, а я песни пою,
И Чимган освещает дорогу мою,
И безумно прекрасен собою.

a TU do posłuchania


wtorek, 27 marca 2007
jak widać - Ruth umie się złościć i domagać swego

no bo jakże to tak - matka z ciotką przez skypa gadają, a dziecku kupa w majtkach wystygła :D

ale - nawet takie straszne miny i wykrzywianie się i złoszczenie zaskutkowało tylko jednym, stanowczym A!


 
1 , 2 , 3 , 4