pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
poniedziałek, 14 grudnia 2015

nieustannie zyje.

 

za oknami kolejne i kolejne alerty pogodowe. huragany, sztormy, porywiste wiatry, deszcze godne potopu i niewyobrazalny ziab. w tym calym szlenstwie pogodowym zdarzaja sie dni jak perelki - budzimy sie wtedy ciemnym rankiem i nieprzytomnie nawzajem zapytujemy - "slyszysz to? slyszysz?" a co slychac? NIC! nie wieje! nie ma wiatru! w takie dni nawet kawalek niebieskiego nieba udaje sie zobaczyc i czasem slonko blysnie. ale czestotliwosc takich perelek jest mocno znikoma... zazwyczaj wieje i leje, z akcentem na wieje i leje ;)

w domu tez nieustanny alert. balaganowy. nie ogarniam. kartony i brak mebli. moja glowa zajeta czyms innym. a do tego jedna wredna kota, w ramach protestu przeciwko pogodzie, znowu leje w kat... przerabialam juz wszystko - kuwety otwarte i zadaszone. moze tu, a moze tam, a moze w ten kat, gdzie lubi lac? zwirki takie, siakie i owakie. jedno okno nieustannie otwarte, az sie drewniana futryna od deszczu wypacza. a ta franca dalej szczy w jeden kat... nie mam do niej sily...

w mojej glowie tez nieustanny alert. naukowy. ale jest dobrze. pisze, pisze, pisze. czytam, czytam, czytam. pisze, pisze, pisze. otwieram jakas prace z wrzesnia i lapie sie za glowe. kto te wszystkie bledy porobil?! ja :) nieustanny progres. spellingu sie nigdy nie uczylam, ale mam do tego pamiec. za to gramatyki, ktorej tez sie za duzo nie uczylam, czesto mi brakuje. 

pisze te swoje prace i szukam do nich materialow. i coraz bardziej zakochuje sie w Irlandii. pisze na przyklad jedna spora prace na temat Zespolu Downa. ilez tutaj jest projektow, programow, organizacji, mozliwosci, wsparcia dla niepelnosprawnych dzieci! oczywiscie, ze ciecia z okazji kryzysu, ze rodzice zgrzytaja zebami i domagaja sie wiecej. ale w porownaniu do Polski, to jest po prostu raj! kocham Irlandie! do tego spoleczna akceptacja dla kazdej innosci jest niesamowita! BTW robilam na ten temat prezentacje na ESOL (English for Speakers on Other Languages),(Angielski dla Mowiacych w Innym Jezyku). czy ja juz mowilam, ze kocham Irlandie coraz bardziej? 

i wiecie jeszcze co? kupilam (jeszcze nie odebralam i nie zaplacilam, ale targu dobilam), przecudne meble. wszystko drewniane, fantastycznej jakosci, uzywane ale w idealnym stanie. od jednej Pani znanej mi z bebnow. meble za 3,5 tysiaca euro... wezme od niej za 600 i to jeszcze w ratach, od stycznia. bo ona potrzebuje nowej energii w domu :):):) dobrze miec takich znajomych, co? niech ja tylko oddam moje prace /deadline czwartek/, niech sie tylko ferie zaczna! najpierw nabalaganie jak dzika, ale potem troche uda mi sie chaos ogarnac.... mam nadzieje :)

 

i tak sobie przypominam... pod koniec ubieglego roku czulam, wiedzialam, obiecywalam sobie, ze 2015 bedzie dla mnie i dla nas czadowy i niesamowity. pamietam, ze w wakacje martwilam sie, ze ciagle nie jest... i zartowalam, ze jak wreszcie sieknie mnie zajebistoscia po nogach, to sie przewroce. i troche tak jest :) nowy dom w genialnej okolicy. dzieci nowa/stara szkola tak blisko domu! moja nowa szkola z niesamowitymi dla mnie mozliwosciami. nowe wyzwania, znajomi, wizje. i te meble! wprawdzie nieustannie kuso i krucho i krotko z kasa, ale pieniadze to nie wszystko, prawda?

wracam do pisania. wgryzlam sie juz w temat, jak Zespol Downa wplywa na jednostke, rodzine, lokalna spolecznosc i lokalne zasoby oraz na cale spoleczenstwo. teraz pisze plan opieki dla konkretnej osoby z Zespolem Downa. moja Rosie ma 26 lat i chcialaby byc bardziej niezalezna. i w Irlandii ma takie mozliwosci! a moja muza jest moja mala, jeszcze mi nieznana bratanica. Matyldo, usciski od ciotki :)