pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 12 grudnia 2013

noc sie skończyła, ale dzień zapomniał sie obudzić. i mimo, że godziny na zegarze nieustannie mijają, wszyscy tkwimy w jakimś niebycie, w wiekuistym świcie czy nieskończonej szarości. buro, mokro, wietrznie i szaro. szaroszaroszaro.

ale i tak jest dobrze. to pierwszy prawdziwy irlandzko-zimowy dzień w tym roku. rok 2013 nas rozpieszcza. cudowne lato. dluga, nocnoprzymrozkowa czyli blękitnoniebna jesień, sucha i słoneczna jak na wyspe. gdy tymczasem większa wyspa i kontynent cierpią na huragany i śnieg. a u nas w sam raz.

wiecie ile ja już smakowitych notek przygotowałam? hohoho! smakowite, soczyste, z zabawnym akcentem i puentą na końcu. większośc w głowie. część na bloxie.

albowiem nie ma czasu.

Winterval się kręci, gdzie czasem robię za Panią Sklepową. dzieci mają szkoły /i homeworki/, przedszkola /i poranne kryzysy/, studia /egzaminy i zaliczenia/. Zeus ma swoje sprawy, biznesy i interesy. ja mam wrażenie, ze żyję w międzyczasie. bywa, że jeżdżę do miasta 4 razy dziennie. w międzyczasie gotuje, sprzątam, szyje, dziergam, odrabiam lekcje, przytulam, chodze na spacery, wpuszczam i wypuszczam koty, rozpalam w kominku, wieszam i zbieram pranie, nieustannie planuję i marzę. oraz rozmawiam z Zeusem. to ważne, bo mały motorek w głowie ciągle brzęczy/myśli/wspomina/analizuje/wyciąga wnioski/tworzy reguły - motorek chce być zdrowy i szczęśliwy.

w jednej z bibliotek zawisły nasze prace - nawet jeszcze nie miałam czasu, żeby zobaczyć.

założyłam sobie "artystycznego" bloga - nie mam czasu, zeby go uzupełniać na bieżąco.

przyszły książki z Polski - tylko się oblizuję, kiedy na nie spoglądam.

re-emigrowała moja przyjaciółka - spotkanie na pogaduchy w towarzystwie 6 rozbrykańców /3 jej i 3 moje/ pozostawiło mnie w stanie niedosytu...

 

mam wrażenie bardzo pełnego życia. jakbym była dobrze napompowana życiem, rodziną, wydarzeniami, dużymi obowiązkami i małymi sukcesami. nawet jak kręgosłup boli, to wewnętrzne optymalne ciśnienie przynosi ulgę. nie ma żadnej zmarszczki. albo nie chce widzieć.