pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
czwartek, 29 listopada 2012

wczoraj od samego rana.

nadranny sms od Borsuka ze linka, ze doturlał sie pod brame mechanika, że Borsukowóz szkolny dzis zawiesza kurs. niespodziewana niedyspozycja jednego kota i nieplanowane mycie podłogi. napad żarłoczności drugiego kota i zbieranie chrupek po całej jadalni. obecność kochanych córeczek anulująca ambitne plany prania/mycia/sprzątania. niespodziewany wyjazd pożyczonym samochodem aż pod Wexford po linkę. nadspodziewanie szybka naprawa.

i od nowa dziś rano.

niespodziewane komplikacje samochodowe i nagła konieczność wizyty u specjalnego specjalisty od Cytryn. aż pod Wexford. brak pewnosci, czy Borsuk zdąży wrócić, żeby odebrać dziewczyny ze szkoły. więc natychmiastowa aktualizacja moich planów i nieplanowany poranek w mieście. miłe, acz nieplanowane włóczęgi po słonecznym Waterford. planowany i zaskakująco atrakcyjny Multiculture Day w ETNS połączony z dziesiątymi urodzinami szkoły. obiecująco miłe rozmowy ze znajomymi rodzicami. przesuwana /i już zbyt niegrzeczna do kolejnego przesunięcia/ popołudniowa wizyta znajomych. spontaniczne późnowieczorne rozmowy z rodzeństwem.

zaplanowałam że zaraz pójde spać...

 

wtorek, 27 listopada 2012

a bo ja mysle za duzo.

stąd większość moich problemów. a jak nie mam zbyt wielu nowych/ciekawych tematów do rozmyslan, to roztrząsam to co mam. zbytnio. i się z tego roztrząsania robią z igły widły.

i się z Borsukiem kłócę i martwie, ze nasze układy takie niedoskonałe. i analizuję, jak bardzo złą matką jestem i jakieś to traumy dzieciakom funduję. i rozmyślam, czego nie mam, a by się przydało. staram się skupiać na tym, co mam i doceniać to, ale wiadomo, że to trudniej i rzadziej się udaje. nie wiedzieć czemu. i w ogóle.

porzuciwszy rozmyślania okołobiblijne/chrześcijańskie/religijne, czując coraz większą przestrzeń towarzyską, nie mając czasu/kasy/warunków na rozrywki, wycieczk, imprezki, nie wiedząc czy i co mogę planować, bojac sięrozpędzać z marzeniami, trochę się miotam.

ulge czuje, ale i pustke. to jak z wegetarianizmem. czym zastąpic mieso?! niczym. po prostu je wywal.

wiec duchowy wegetarianizm - okres przejściowy ;)

sobota, 24 listopada 2012

Mam tragicznie gleboki zniechecajacy nienawistny i depresyjny kryzys mieszkania na wsi.

Niech mi ktos poda 5 rozsadnych powodow, dla ktorych tkwie na tym zapyzialym zadupiu.

Coz zyskuje? A ilez trace....

wtorek, 20 listopada 2012

w zdrowym ciele zdrowy duch!

a w chorym ciele? wredota i zły humor i brak cierpliwości i czarnowidztwo.

i na razie sie nie zanosi na poprawe :( ale moze to tez moje chorobowe czarnowidztwo?

 

Borsuk walczy z systemem. na razie z systemem centralnego ogrzewania. trzymam za niego kciuki i bardzo chce, zeby wygral. to cenne doswiadczenie moze sie przydac... a na razie proboje uzyskac grzejniki przynajmniej dobrze cieple. byloby fantastycznie miec gorace, ale na razie sa letnie. hydraulik twierdzi, ze system dziala dobrze. landlord stwierdzil, ze przeciez cieple. my puszczamy w eter kilogramy wegla a domu umiarkowanie. dostrzegam paralele i szerszy kontekst... niech jasny szlag tragi irlandzkich profesjonalistow!

 

kolejna zaprzyjaźniona rodzina opuszcza okolice. para polsko-angielska jedzie na większą wyspę, bliżej jego rodziny. fajnie, bo dostalam pare kwiatkow doniczkowych. niefajnie, bo pusto sie robi dookola i moze rzeczywiscie z tego okrętu by trzeba.....

 

ech.

niedziela, 18 listopada 2012

wczorajsze ciepełko wywiał nam wiatr.

nieno! i tak jest lepiej niz bywalo. ale nastepnym wnioskiem do landlorda powinno byc ocieplenie domu. dajmy mu jednakze czas, zeby ochlonal po ostatnich wydatkach remontowych...

i mi by sie remont przydał. stare dolegkiwosci pociążowe, nadwyrezone przesuwaniem mebli dają sie we znaki. oj, bardzo :(

obolala dodatkowo jestem z powodu sytuacji na Bliskim Wschodzie. zadna wojna nie jest dobra. ale cholernie mnie boli niesprawiedliwosc swiata wobec Zydow. och, jakze wy ich nienawidzicie!

 
1 , 2 , 3