pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
poniedziałek, 30 listopada 2009
wypatrzyłam pierwszą Arielkową trójkę!
następne się już czają pod dziąsłem. ufff... nie ukrywam, ze bałam się ich, pomna doświadczeń z Rutką. ale nie było AZ TAK źle :) więc witamy na świecie kolejne zęby :)

rzeczywiście, ostatnie tygodnie Ariel miała średnie. zwłaszcza noce. to był jeden z powodów wyprowadzki MM do małej sypialni. inna sprawa, że jego chrapanie i pokasływanie /dobierał się do nas jakiś wirus, ale go zaczosnkowaliśmy/, nie ułatwiało niczego. tata z córką budzili się nawzajem, więc tata emigrował ;)
a że gościł u nas swego czasu i któryś z rotawirusów...
i ciągle musiałam wstawać, poić, przykrywać, masować brzuszek, pocieszac...
a że zimno ostatnio pierońsko...
i ileż tak można...
to zdarzało się, że brałam Ariel do łóżka, żeby ze mną spała /od ściany/. Rutka i tak zwykle przychodzi nad ranem, czasami wcześniej, a odniesiona do siebie potrafi wrócić. Rutka więc też sypia czasem ze mną /od brzegu/. a pośrodku ja...
jeśli mam być uczciwa i szczera - niezbyt się wysypiam. dziewczyny przez sen wędrują, biegają, walczą z kimś albo grają w piłkę. zabieraja mi jasiek /mają swoje!/ i łaskoczą włosami w nos.
ale rano!
rano jest jeszcze ciemno, kiedy się budzą. otwierają oczęta w radosnym oczekiwaniu nowego dnia. są ciepłe i pachną tak słodko i niewinnie. leżymy we trójkę pod niebieską kołdrą, półprzytomnie opowiadam jakąś zajmującą historyjkę albo niezgrabnie drapię po plecach. wszystko po to, zeby poleżeć z nimi jeszcze trochę, podelektować się, posłuchać wiatru czy deszczu za oknem, grzać się nawzajem i pławić w szczęściu.
dlatego warto żyć :)
- trwaj chwilo, jesteś piękna.

sobota, 28 listopada 2009
1.
cholent czy też czulent - moje pierwsze podejście :)
gar wyszedł przeogromny, ale nikt się tym nie martwi. panowie zachwyceni, dziewczyny pałaszowały, aż miło. korzystałam z przepisu z książki "Cymes czyli kuchnia żydowska" K. Pospieszyńskiej. mam już parę przemyśleń i następny będzie jeszcze lepszy :) no i - zaczynam odczuwać potrzebę posiadania Slow Cooker'a :)



2.
rugelach - rogaliki z orzechami. przepis z fantastycznej, smakowitej i ciepłej książki Clarissy Hyman "Kuchnia Żydowska. Przepisy i opowieści z całego świata". jeśli chcecie je upiec - zerknijcie do Pomarańczy, tam jest przepis. ja zamiast twarożku śmietankowego użyłam light /tylko taki miałam!/ i też się udały. ale następnym razem spróbuję zgodnie z instrukcją :) no i - orzechy miałam włoskie, dałam troszkę mniej kakao i troszkę wiecej cukru /brązowego, z buraków/. i jak zwykle coś mi szwankuje smarowanie ciasta przed pieczeniem. chyba potrzebuję lepszego pędzelka. pierwsze, jeszcze gorące próbował Igor i twierdził, że super :)




wtorek, 24 listopada 2009
kupiona już jakiś czas temu, czekała na swoją kolej do przeczytania.
nasze lektury ostatnimi czasy są znaczące i bogate w treści. tak też jest i z "Księgą Rut"

zacznijmy od tego, że otwiera sie ją "odwrotnie". każda strona zawiera oryginalny tekst pisany po hebrajsku i jego jak nadokładniejsze tłumaczenie na język polski - to zazwyczaj jedno zdanie, czasami dwa. reszta strony to komentarz, ba! czasmi tych komentarzy jest parę kartek! wyjaśnienia wymaga tak naprawdę wszystko - język, jego znaczenia, konteksty, dwuznaczności, kultura, zwyczaje, tradycje, są tam odwołania do interpretacji rabinów, do żydowskich przekazów ustnych, do innych Pism, do Kabały. z niezrozumiałej opowieści o teściowej i synowej robi się głęboka, mądra, treściwa i poruszająca historia. każde słowo ma tam znaczenie, głębsze i treściwsze niż widzimy. każde zachowanie wypływa z ważnych przesłanek - Prawa, tradycji, obyczajów.
i tak sobie myślę - ileż traci chrześcijaństwo odwracając się od judaizmu. ileż tracą chrześcijanie nie zagłębiając się w Stary Testament i nie próbując go naprawdę zrozumieć. nabiera to specjalnego znaczenia, gdy uświadomimy sobie, że nasz Mesjasz to Żyd! On znał te historie, On się ich uczył, On je rozumiał! dla Jemu współczesnych właśnie Tanach była źródłem wiedzy o charakterze i przymiotach Najwyższego! to do Żydów mówił Pan, ich uczył, nagradzał i karał, z nich uczynił swój Naród Wybrany - to oni najlepiej Go znają!
fascynujące jest zbierać chociaż okruchy tej wiedzy i mądrości :)

w drugiej części książki jest "Esej o Dziesięciu Przykazaniach". to będzie treściwa, wartościowa lektura. ale może być ciężkostrawna i pozbawiająca spokoju i złudzeń. mimo wszystko - warto :)
poniedziałek, 23 listopada 2009
od jakiegoś czasu, co poniedziałek mamy w domu Trzecią Dziewczynkę. jej mama zgłębia tajniki mowy tubylców, a my się bawimy :)


zabawkami na przykład...


albo skaczemy na łóżku...


czytamy książki i oglądamy obrazki...


albo znowu skaczemy na łóżku...


malujemy, bazgrzemy albo i próbujemy zjeść flamastry...


albo oglądamy i wymieniamy spostrzeżenia przy okazji siedzenia na tronie...


oczywiście, ze koleżanka jest najulubieńsza ze wszystkich koleżanek. ale siostrę kocham najbardziej!!!

a co robi w tym czasie Igor? obija sufit i ściany i uszkadza sobie palce. czym? YO-YO! :)
sobota, 21 listopada 2009
moje pierwsze szabatowe chałki :)



jeszcze robione "na oko", trochę nieforemne ale smakowite :)
 
1 , 2 , 3 , 4