pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
piątek, 22 stycznia 2016

w sumie to kwintesencja mojego aktualnego zycia jest w komentarzu do kolezanki po fachu /hehe, tak sie nieskronie ustawie z nia w jednym rzedzie, ze niby my, blogerki, ale tez troche rekiny irlandziej socjologii. hehe, przyczepilo sie toto do statku i krzyczy - plyniemy!/

w sumie to wlanie tak wyglada. zaraz lece do mojego Youth Clubu - Pamela, menagerka, zorganizowala Craft Night i bedziemy cos tworzyc. a ostatnio prowdzilam zajecia z chopakami 11-12 lat i pieklismy pizze - ale od poczatku, od wyrabiania ciasta drozdzowego. dla nas nic wielkiego, a dla nich wielka LAL i packanie sie i zabawa i ciekawosc i nauka. przy okazji pogadanka o zdrowym jedzeniu.

ale nalepsze, ze Ruti ma za chwilke urodziny! niech mnie kule bija - dziewiate! 9! jakze to, juz?! panna rosnie przeurocza, chociaz humorki zaczyna miewac godne nastolatki. reszta tez rosnie i kwitnie i az sie nie moge nadziwic, ze to moje, takie piekne i madre. najstarszy mieszka z dziewczyna i pracuja. on odklada na studia, bo tak wyszlo, ze granta nie dostal a uczyc dalej sie chce. wpadaja do nas czasem na obiad czy kolacje czy na wino i wyglupy. jest naprawde  dobrze. 

jedyne, co doskwiera, to krotkosc finansowa. ale nie jest zle. wprawdzie samochod sie sypie i na meble na razie nie ma, ale wszystko co mamy to i tak o niebo wiecej, niz moglby mi oferowac moj kraj. wiec doceniam i sie ciesze. i zycze kazdemu na swiecie bezpiecznego domu, pelnej miski i zdrowej rodziny.

i takim to zyczliwym akcentem zakoncze na razie. zycie czeka!

niedziela, 10 stycznia 2016

a kuku!

prokrastynuje...

mam pisac na temat "plan osobistego rozwoju" i utknelam. deadline w czwartek i jeszcze nie panikuje. no ale golabki, spacery i kokoszenie sie z dzieciakami przeciez nie moglo czekac...

Kot Kotlet, najlepszy ze wszystkich kotow, odszedl z tego swiata. posadzilismy na nim jakis uroczo kwitnacy kwiatek i tak leczymy zalobe. smutno...

a poza tym 2016 sie zaczal. mam przeczucie, ze bedzie wazny i trudny. dwatysiacepietnasty finalnie mnie pozytywnie wstrznasnal, chociaz poczatkowo sie nie zanosilo... a teraz bedziemy kontynuowac. pozytywy i wstrzasy. na wszystkich poziomach.

trzymacie sie jakos? bo ja chwilami ledwie, ale generalnie pionowo i do przodu. 

koniec spychologi. wez sie Kasko!