pokrętna i zaskakująca DROGA - od mieszczucha do pastucha, od menagera do farmera, od ewangelika do agnostyka, od statysty do anarchisty, a w ogóle to stamtąd tu.
O autorze
Zakładki:
Inspiracje craftowe
Inspiracje kuchenne
Lokalnie
Lubię i czytam
Podróże, przygody, przyszłość!
Szablon - zawsze od...
Zakladka niezbedna do przetrwania

Locations of visitors to this page
niedziela, 21 stycznia 2007
Waterford Regional Hospital był w centrum naszego zainteresowania.
najpierw mnie podejrzewali o jakieś problemy z krzepliwością krwi - co w perspektywie rychłego porodu nie wyglądało zachęcająca. torba pod pachę i natychmiast powtórka badań krwi. trochę zamieszania i powrót do domu. zdegustowali mnie.
w nocy astma poddusiła MM całkiem poważnie. jeszcze przed bladym świtem byliśmy na tutejszym pogotowiu. zaaplikowali co trzeba, przetrzymali cały dzień, chcieli zostawić na parę dni. ech - z braku Medical Card MM wyszedł na własne życzenie. no nic - póki co żyje i żyć będzie.

nie ukrywam - bałam się o niego. zwłaszcza tutaj - jestem bezradna i uzależniona - za chwilkę małe dziecko, do pracy nie bardzo, język nie bardzo, obcy kraj i obcy ludzie. ech - to dla mnie nowy stan i czasem ciężko go znoszę. ale przecież - będzie lepiej :)

a to tutejszy szpital:

piątek, 19 stycznia 2007
te gwiazdki, to żeby nie było "reklamy w krypcie" :-)

byliśmy odstawić samochód Eli do serwisu - i przy okazji wizytowałam tutejszy salon. sam w sobie - no nic, czego byśmy nie znali. ale zakątek dla oczekujących, ze szczególnym uwzględnieniem dzieci, rozłożył mnie na łopatki.
co tylko chcesz - śmieszne puffy do skakania, video, motorki do pojeżdżenia, zabawki zręcznościowe, play station dla większych, a dla dorosłych miejsce do robienia sobie wymyślnych rodzajów kaw, stoliki i fotele oraz wypasiasty, płaski TV z wiadomościami. nooo - w takich warunkach mogłabym nawet dłuższą chwilę poczekać...





środa, 17 stycznia 2007
astma Tomka sie powoli uspokaja. znowu na jakiś czas przestałam się bać. ech - pod tym względem bezpieczniej się czułam w Polsce- wszystko oswojone, rodzina i przyjaciele pod ręką i w dużych ilościach, nawet kulawa służba zdrowia robiła wszystko co trzeba. tutaj - brak rezerw finansowych, brak znajomości tego systemu /jeszcze bardziej kulawego niż u nas!/, moja bariera językowa, plus pasażerka w brzuchu - czasem On sobie kaszlał i dyszał a ja miałam ciemno przed oczami. oj. ale- nie po to Bóg nas tu przysłał, zeby to wszystko się tak głupio skończyło :-)
w takich chwilach zaczynam ogromnie doceniać Mojego Męża. gdzieś znikają tarcia i pretesje, zdaję sobie sprawę jak bardzo mi na Nim zależy, rogi mi nikną i jęzor się tępi. ech - dobrze, żeby moje serce tego nie zapomniało...
sobota, 13 stycznia 2007
wystarczyło parę dni laby, żeby pora spania przesuneła się na 2 w nocy... skutkiem czego wstawanie przed 10 się nie udaje.
ale - nie robię sobie z tego powodu zbyt dużych wyrzutów sumienia - przyjdzie Młoda to dopiero narozrabia i cały mechanizm domowy pójdzie sobie do lasu :-)
poza tym - całe życie próbuję być zdyscyplinowana i poukładana i systematyczna i całe życie mi się to nie udaje. może pora się z tym pogodzić? tak zrobię !

***

właściwie - może powinnam jakoś specjalnie zacząć tego bloga?
przedstawić się czy jakiś ogólny zarys zrobić? naświetlić temat, określić ramy we wszystkich znanych ludziom wymiarach. ech - nie mam doświadczenia w pisaniu blogów, pamiętniki w młodości się pisało - hohoho - nawet parę lat, ale blog to inna sprawa.

po zastanowieniu - tło wydarzeń będzie się /być może/ pojawiać na bierząco.
więc bez specjalnego szumu - zaczeło się :)